Jeżeli prokuratorzy z Łodzi jadą do Komendy Głównej Policji i otwierają szafę, w której znajdują guziki oderwane od koszuli pana Papały, których nie poddano żadnym badaniom, jeżeli znajdują słoik ze śladem zapachowym z miejsca zabójstwa, który już nie nadaje się do badań po tylu latach, mówi to wiele o tym, jak prowadzono to postępowanie - mówi Seremet.

Seremet ujawnia również, że w policyjnej szafie znaleziono również 160 tomów materiału operacyjnego, który nie był nigdy przedmiotem rzetelnego zainteresowania prowadzących śledztwo warszawskie, a które kierowały uwagę na grupę złodziei samochodowych.

Według Seremeta, prokurator Jerzy Mierzewski, prowadzący warszawskie śledztwo ws. śmierci Papały, miał dostęp do wszystkich ujawnionych dokumentów. - W maju tego roku informacja o ujawnieniu tych przedmiotów została przekazana z Łodzi do Sądu Okręgowego w Warszawie. Zakładam, że prokuratorzy oskarżający przed tym sądem zapoznali się z tym dokumentem. Do nich należało, co z tą wiedzą zrobią - mówi prokurator Seremet.

Jak podkreśla Seremet, teoria prokuratora Mierzewskiego, o udziale w zabójstwie Papały dwóch gangsterów "Słowika" i Boguckiego,  nie wzięła się jednak z niczego. - Mało kto wie, że w jednym z rozstrzygnięć aresztowych w łódzkim śledztwie sąd wyraził opinię, że jest prawdopodobna wersja dwutorowa, równoległa. To znaczy, że Papała mógł pozostawać w zainteresowaniu grup mafijnych i jednocześnie paść ofiarą gangu złodziei samochodów. To wskazuje na trudności w ocenie dowodów w tej sprawie - mówi Andrzej Seremet.

Obserwowałem obie grupy prokuratorów. Czytałem materiał, żeby sobie wyrobić zdanie. Powiem tak: szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie będzie miał twardy orzech do zgryzienia, gdy będzie podejmował decyzję o tym, czy zaskarżyć ten wyrok. Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi, ale gdyby w 2009 r. decyzja o przeniesieniu śledztwa do Łodzi wiązała się jednocześnie z oddaniem Łodzi wątku oskarżycielskiego przed sądem w Warszawie, nie byłoby dziś dwóch hipotez zabójstwa - stwierdza Seremet. - Nie twierdzę, że w Łodzi akt oskarżenia jest pewny na 100 proc. i że opowiadam się za tamtą wersją. Ale w tym śledztwie ujawniono nowe istotne okoliczności - podkreśla. 

Były komendant główny policji został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. w Warszawie w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał.