Oficjalne dane opublikowane przez GUS na podstawie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wskazują, że na koniec 2012 roku w Polsce zarejestrowanych było 24,9 mln pojazdów samochodowych. I choć zdaniem ekspertów rzeczywista liczba aut w kraju jest o kilka milionów niższa, to i tak możliwy zarobek producentów alkomatów może przyprawić o zawrót głowy.

Jednego głównego producenta w Polsce nie ma. Wszystkie firmy kuszą też zbliżoną ofertą, skierowaną zarówno do instytucji, w tym np. sądów i policji, a także do wielkich koncernów, zwłaszcza przewoźników oraz do klientów indywidualnych.

Na wyposażenie tych dwóch pierwszych grup trafiają przede wszystkim alkomaty dowodowe, których przeciętny koszt to 3-4 tys. zł.

- Naszymi odbiorcami są najczęściej komendy policji i straży miejskich, żandarmeria, sądy, prokuratury, zakłady karne i areszty śledcze. Najlepiej sprzedają się drogie alkomaty, od 500 zł w górę - panujący trend potwierdza Karol Juchniewicz ze sklepu internetowego alkotestery.com. 

Ale okazuje się, że wybierać można też z alkomatów, których koszt nie przekracza kilku złotych.

- Kierowcom poleciłbym albo wyposażyć się w wysokiej klasy alkomat elektrochemiczny, który raz na kilkaset odczytów należy skalibrować, albo kupić odpowiednią liczbę alkomatów jednorazowych. Te ostatnie nie podają konkretnej wartości, tylko informację, czy przekroczono została określona dawka - np. 0.2 promila. Ich skuteczność jest bardzo wysoka, a koszt wynosi zaledwie 6 złotych - mówi dziennik.pl Marek Turzański z firmy DKD.

Podkreśla przy tym, że rynek zalewają buble, bo rynek jest przepełniony alkomatami półprzewodnikowymi, a te mają bardzo niską skuteczność. 

- 90 proc. alkomatów oferowanych na rynku nie gwarantuje dobrej dokładności pomiarów - dodaje.

W jego opinii,  wiele firm nie dba o wydawanie niezbędnych certyfikatów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Rząd Tuska przedstawił pakiet rozwiązań, które mają pomóc walczyć z pijanymi kierowcami