– Wysłaliśmy do urzędu skarbowego tytuły wykonawcze – przyznaje Ministerstwo Finansów. Powodem jest niedokonanie przez Mazowsze wpłat janosikowego za wrzesień i październik 2013 r.

Jeśli skarbówka wejdzie na konta, urzędnicy mogą np. nie dostać pełnej pensji. Możliwe są także zamrożenie inwestycji, zamknięcie placówek kulturalnych i redukcje pracowników.

W zeszłym roku miesięczna rata, jaką województwo mazowieckie musiało wpłacać w ramach janosikowego, wynosiła dokładnie 55 112 112 zł. Chodzi więc o 110 mln zł zaległych wpłat. Czynności egzekucyjne, zgodnie z ustawą z 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, prowadzi naczelnik urzędu skarbowego – napisało DGP Ministerstwo Finansów.

Nasi informatorzy przewidują, że resort się nie cofnie. Przedstawiciele Mazowsza w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że są zaskoczeni działaniami ministerstwa. Ale wydarzenia z ostatnich miesięcy nieuchronnie do tego prowadziły. Już we wrześniu ubiegłego roku MF przestrzegło Mazowsze, że ewentualne zaniechanie poboru janosikowego (o co zabiegał marszałek Adam Struzik) spowodowałoby skutki w postaci „nieefektywnego wygaśnięcia zobowiązań podatkowych”. Nie pozostawiło też złudzeń co do możliwości udzielenia jakichkolwiek ulg. Co gorsza, wskutek urzędniczych niedopatrzeń i żmudnych procedur szanse na uzyskanie przez Mazowsze pożyczki na pokrycie zeszłorocznych zaległości są iluzoryczne.

Urząd z nadzieją patrzy w kalendarz. 4 marca sprawą janosikowego ponownie zajmie się Trybunał Konstytucyjny. Z kolei rząd równolegle szykuje zmiany, które odciążą województwo. Ale nawet jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wejdą one w życie dopiero za rok.

Dziś marszałek zwołał po publikacji "DGP" konferencję prasową, w czasie której skrytykował ustawę o janosikowym. Obowiązująca ustawa to klasyczny bubel prawny - przekonywał Struzik.

Więcej na ten temat czytaj w poniedziałkowym i wtorkowym wydaniu "DGP".