Adwokaci Stokłosy przed tygodniem przekonywali, że sędziowie, którzy skazali ich klienta, byli do niego uprzedzeni - pisze gazeta.pl. Dziś sędzia Janusz Szrama skrytykował prokuratora Roberta Kiełka, autora aktu oskarżenia: Zatracił dystans, a jego kontakty ze świadkami są niesmaczne i kompromitujące.

Przed rokiem poznański sąd uznał Henryka Stokłosę za winnego korumpowania urzędników Ministerstwa Finansów w zamian za korzystne rozstrzygnięcia podatkowe i umarzanie zaległości. Skarb państwa miał stracić na tym 15 mln zł. Stokłosa został też skazany za bicie pracowników i utrudnianie kontroli inspektorom ochrony środowiska.

Wyrok to osiem lat więzienia i 600 tys. zł grzywny. Sąd od razu aresztował byłego senatora, uzasadniając to wysoką karą. Ale po dwóch tygodniach Stokłosa wyszedł z więzienia, wpłacając 5 mln zł kaucji.

Proces odbywał się nie w Sądzie Apelacyjnym, a w wynajętej - największej sali Sądu Okręgowego.