Jak w wielu procesach psychologiczno-socjologicznych, które przeżywamy jako społeczeństwo, i tu nie ma jednej klarownej recepty na wyjaśnienie tego, skąd bierze się nasze poczucie niższości, skutkujące przypisywaniem i nam, i naszemu krajowi wszelkich możliwych złych cech. Przyczyn zapewne jest tyle, ilu Polaków. Dominującą wydaje się ta, która jest stałą w większości patologii – brak kapitału społecznego spowodowany uwarunkowaniami historycznymi.

– Problem braku odpowiedzialności wynikający z braku realnej państwowości będzie do nas wracał jak bumerang jeszcze przez dwa pokolenia – ocenia dr Tomasz Skalski, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – Rzeczywista zmiana mentalna będzie możliwa, dopiero gdy dzisiejsze dzieci staną się dorosłymi, świadomymi obywatelami, a dzisiejszych dorosłych już nie będzie. Nie ma innej drogi do stworzenia kapitału społecznego – ocenia ekspert.

I dodaje, że cierpiętnictwo wryło się tak głęboko w polską mentalność, przedarło na stałe do społecznego krwiobiegu, że żadna terapia poza upływem czasu i naturalnym zastąpieniem pokolenia przez pokolenie nie przyniesie ozdrowieńczego rezultatu. Bo kiedy inne narody rozwijały twórczo swoją wolność, generując dobra i kapitał, który dzisiaj nazywamy „starymi pieniędzmi”, my musieliśmy ginąć za ojczyznę. W wielu z nas ta gotowość do ciągłej walki pozostała, choć teraz – na szczęście – nie ma już z kim walczyć.

Cały tekst Marcina Hadaja o polskich nieuleczalnych kompleksach przeczytasz w elektronicznym wydaniu Magazynu DGP >>>