Nagranie - jak stwierdza "Fakt" - całkowicie obala pierwotną wersję policji, a także opis zdarzenia, który znalazł się w akcie oskarżenia. Film ma potwierdzać wersję Wiplera, który - stając przed kamerami w zakrwawionej koszulce i z poranioną twarzą i ręką - od początku twierdził, że jest ofiarą, a nie sprawcą. 

Rzecznik stołecznej policji nie chce komentować tych zarzutów. Materiał jest częścią całości nagrań monitoringu, który zabezpieczony został przez stołeczną policję. Do tych nagrań dołączone zostały również zeznania świadków. Całość tego materiału dowodowego przekazaliśmy do prokuratury - powiedział IAR Mariusz Mrozek. 

ZOBACZ TEŻ: To policja zaatakowała posła Wiplera? Wyciekło NAGRANIE Z MONITORINGU>>>

Rzecznik stołecznej policji dodał, że prokurator w oparciu o ten materiał i po dokonaniu jego oceny zdecydował o przedstawieniu zarzutów i skierowaniu do sądu aktu oskarżenia.

Na ujawnionych fragmentach nagrań z incydentu na ul. Mazowieckiej z października ub. roku widać m.in. jak radiowóz na sygnale podjeżdża do dwóch stojących na ulicy przed klubem mężczyzn. Wipler, który siedział na murku i widział całe zajście, podchodzi do radiowozu i zaczyna rozmawiać z policjantami. Nie wiadomo, co mówi, ale kilkanaście sekund później zaczyna się przepychanka. Jeden z mundurowych pryska politykowi w twarz gazem. Następnie z policjantką przewracają posła na ziemię i próbują go skuć. Poseł się wyrywa, wierzga nogami, policjantka tłucze go pałką

CZYTAJ WIĘCEJ: Poseł Wipler chce wyjaśnień od Kopacz, ministrów i szefów policji...>>>

Śledczy zarzucili Wiplerowi, że popełnił dwa czyny: zmuszał przemocą funkcjonariuszy policji do zaniechania prawnej czynności służbowej, naruszając jednocześnie ich nietykalność cielesną oraz "znieważał dwóch funkcjonariuszy słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych". Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście.