Za łapówkę były prezydent Tarnowa miał faworyzować jedną z firm budowlanych podczas przetargów rozpisanych przez tarnowski urząd miasta.

Pieniądze w gotówce zostały przekazane przez dwóch pracowników firmy do rąk oskarżonego - mówi Bogusława Marcinkowska z krakowskiej prokuratury. 

Po zatrzymaniu prezydent Tarnowa pierwsze pół roku śledztwa spędził w krakowskim areszcie. Po tym, jak prokuratorzy stwierdzili, że nie ma obawy matactwa mógł opuścić areszt za kaucją.

Czuję się niewinny. Liczę na sprawiedliwy osąd sądu i uniewinnienie - mówi po wyjściu z aresztu śledczego.

Oprócz Ryszarda Ścigały na ławie oskarżonych zasiądzie pięć innych osób. To miejscy urzędnicy oraz przedstawiciele firm. Dwie osoby, które miały przekazać mu łapówkę przyznały się do zarzutów i chcą dobrowolnie poddać się każe.

Sąd odrzucił niedawno wszystkie wstępne wnioski złożone przez obronę byłego prezydenta. Dotyczyły one zwrócenia sprawy do prokuratury, zmniejszenia kaucji z 450 do 100 tysięcy złotych i zezwolenia na opuszczenie kraju z powodu pracy.