Decyzję o proteście podjął Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego. Prezes Związku Sławomir Broniarz przypomniał, że podwyżki to nie jedyny postulat nauczycieli. Twierdzą oni, że ministerstwo edukacji zachowuje się biernie wobec prywatyzacji szkół i łamania prawa przez samorządy, które chcą omijać Kartę Nauczyciela. 

CZYTAJ TAKŻE: Prywatna instytucja zarobi miliony na szkoleniu nauczycieli. "To skandal">>>

Zdaniem Broniarza, działania takie służą neoliberalnej polityce, według której edukacja powinna być przede wszystkim tania, a nie dobra, jak chcą rodzice i nauczyciele.

Związek zapowiada, że na kwietniową manifestację do Warszawy może przyjechać nawet 15 tysięcy osób. Pedagodzy zamierzają protestować przed Sejmem, kancelarią premiera oraz przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Sławomir Broniarz nie wykluczył też strajku nauczycieli. Mogłoby do niego dojść jesienią, gdyby nie udało się osiągnąć porozumienia w pierwszym etapie rozmów. Prezes ZNP przypomniał, że strajk jest jedną z form rozwiązywania sporów zbiorowych, zapisaną w ustawie.