To nic nowego - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. Wyjaśnia, że w raporcie z prac zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej są niczym nieudowodnione tezy dotyczące zamachu. Dziennikarz zwraca też uwagę na dwa wzajemnie wykluczające się wnioski. Jeden mówi o trzech wybuchach, drugi o tym, że kontrolerzy ze Smoleńska celowo naprowadzali tupolewa na zły kurs.

Wojciech Czuchnowski dodaje, że według jego wiedzy coraz mniej osób w PiS-ie wierzy w teorię "zamachu smoleńskiego", którą lansuje Antoni Macierewicz.

Wpuścił ich w ślepą uliczkę, bo padły tak radykalne stwierdzenia, że z tego nie da się już wycofać - ocenia dziennikarz.

Wojciech Czuchnowski ubolewa, że wyjaśnianiem katastrofy zajmuje się Antoni Macierewicz, który podnosi absurdalne tezy o wybuchach, czego nie da się udowodnić. Dziennikarz dodaje, że przy tej okazji można było rozpocząć poważną dyskusję o tym, dlaczego rozdzielono wizyty do Katynia oraz komu powierzono śledztwo po katastrofie.

CZYTAJ WIĘCEJ:
Konferencja zespołu Macierewicza. "Męczeńska śmierć polskiej elity" >>>

Wojciech Czuchnowski odniósł się też do niedawnego apelu części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, by śledztwo w tej sprawie umiędzynarodowić. Dziennikarz zastanawia się, jak miałoby to wyglądać. Wyjaśnia, że po pierwsze nie ma takiej formuły prawnej. Po drugie - zaznacza - takie rzeczy robi się w przypadku państw upadłych, gdzie nie ma demokracji i silnej władzy.

10 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M, który leciał na uroczystości 70-tej rocznicy zbrodni katyńskiej, rozbił pod Smoleńskiem. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką, a także ostatni prezydent RP na uchodźstwie, generałowie, parlamentarzyści, urzędnicy państwowi, duchowni, przedstawiciele rodzin katyńskich, załoga i funkcjonariusze BOR.