Polska dramatycznie się wyludnia. Z pana badań wynika, że ludzie młodzi w popłochu opuszczają Opolszczyznę. Zostają starcy. A z młodych głównie osoby o podwójnym obywatelstwie. Czy ten region w pewnym momencie zażąda przyłączenia do Niemiec?

Jeśli pyta mnie pani choć trochę poważnie, to nie bardzo wiem, kto miałby być tym zainteresowany. Bo państwo niemieckie po kosztownych doświadczeniach z NRD z pewnością nie. Władze Opolszczyzny, w której antyniemieckie fobie nie całkiem zamarły, też nie. Sama mniejszość niemiecka też chyba nie, bo dla niej ważny jest Heimat, właśnie mała ojczyzna, i lojalność w stosunku do państwa są elementami jej kultury cywilizacyjnej. Z kolei takie pojęcia jak Volk (naród) czy Vaterland (kraj ojczysty) zostały zbezczeszczone w latach 30. ubiegłego wieku i Niemcy, nie tylko z Opolszczyzny zresztą, reagują na nie alergicznie. PRL czy Rzeczpospolita bynajmniej ich z tego nie wyleczyły.

Czy sytuacja na Opolszczyźnie jest szczególna?

Owszem, bo proces wyludniania zaczął się tu dużo wcześniej niż gdzie indziej. Już w latach 80., kiedy do Niemiec wyjeżdżali ludzie „z pochodzeniem”, gdy reszta Polaków nie miała szans na wyjazd poza granice demoludów. W związku z tamtą migracją skala wyludnienia Opolszczyzny już w latach 80. była ogromna, a dziś się pogłębia. I o tamtą migrację Opolszczyzna różni się od reszty kraju, bo nic nie wskazuje, by skala wyjazdów młodzieży w ostatniej dekadzie była większa niż w innych małych polskich regionach. Ten region jest po prostu słabszy o te 90–100 tys. osób, które wyjechały wcześniej. Zresztą proces wyludniania się peryferyjnych obszarów wiejskich, miasteczek, nawet miast powiatowych czy powojewódzkich następuje w całym kraju. Może poza 8–10 centrami regionalnymi, które na tym korzystają. Jak Warszawa, Wrocław, Poznań czy Kraków.

Zbadał pan Opolszczyznę, teraz bada pan postawy maturzystów w południowo-zachodniej Polsce. Większość deklaruje wyjazd na studia do dużych miejscowości.

Najgorsze jest to, że wyjazd na studia przestał być wyjazdem na studia, lecz stał się emigracją definitywną, której studia są ledwie początkiem. Na ogół młodzież pozostaje w wybranych ośrodkach studiów, choć niekiedy stanowią one jedynie przystanek na drodze – także za granicę. Ale jeśli nawet nie zdecydują się wyjechać z kraju, to już nie wracają do swojej miejscowości i, często, regionu. Z tego powodu taki wyjazd – na studia – jest w istocie rzeczy emigracją definitywną.