- Wypięcie sygnału wozu TVN i życzliwa rada, żeby sobie pojechał, to detal, ale może pani poseł tak zatroskana zapyta MSW o reakcję policji? – napisał na Twitterze Jacek Czarnecki, reporter Radia Zet. W ten sposób odpowiedział na wpis Joanny Lichockiej z PiS, która ekipie TVN zarzuciła, że stacja pokazała tylko fragment uroczystości. - To już państwo wiecie, na czym polega różnica między mediami narodowymi a - excuse-moi - mediami Moskwy? – napisała.

Wcześniej atak na ekipę TVN opisał portal naTemat.pl – powołał się na relację pracownika stacji, przypomina Gazeta.pl. Z jego słów wynika, że osoby "z grup rekonstrukcyjnych i z opaskami AK, i Polski Walczącej krzyczały niepochlebne hasła pod adresem TVN, ktoś zaczął stukać w lusterko auta. Ekipa przed bramą cmentarza musiała przestawić samochód z logotypami stacji".

Już na cmentarzu z kolei "wyrwali kable z wozu i zaczęli szturchać inżyniera wozu". - Poobijany musiał się schować w wozie TVP - opowiada. I kwituje: - Ekipy na PiS-owskie imprezy od dawna dostają ochronę. Wydawało się, że na cmentarzu nikt się nie będzie awanturował i ochrona jest niepotrzebna. Jak widać, nie doceniliśmy ich.