Nie ulega wątpliwości, że handel dopalaczami w niektórych miejscach w Łodzi wpływa negatywnie na okolicznych mieszkańców. Chcemy zmusić właścicieli do zaniechania tej haniebnej misji, wynajmowania lokali na dopalacze, chcemy do tego wykorzystać milionowe grzywny i kary pieniężne, które mam nadzieję nałożą sądy - powiedział Marcin Masłowski, rzecznik prasowy prezydenta miasta Łodzi.

Pytanie, czy ta kreatywna metoda będzie w ogóle skuteczna. Przypomnę, że prosta sprawa w sądzie trwa w Polsce około roku, ta jest skomplikowana, zanim by się skończyła handlujący mógłby znaleźć już nowy lokal – skomentował pomysł adwokat Piotr Kaszewiak.