Składając życzenia sprawującym władzę, odchodzący metropolita krakowski zaapelował do posłów protestujących w Sejmie, aby "zostawili parlament i przeżyli święta w gronie swych rodzin".

- Niepokoi nas scena polityczna w naszej ojczyźnie. Jesteśmy świadkami eskalacji napięć, sporów i konfliktów. Nikt nie twierdzi, że rządzenie społeczeństwem pluralistycznym jest łatwe. W grę wchodzą interesy osobiste i zbiorowe różnych ugrupowań i stronnictw  - powiedział kard. Dziwisz w homilii.

- Wydaje się, że podstawowym problemem jest nieporozumienie co do sposobu pojmowania polityki. Jej nadrzędnym celem ma być troska o dobro wspólne, a stylem ma być bezinteresowna służba. Trzeba przyznać, że jeszcze jesteśmy dalecy od tego ideału, który zastępuje walka o zdobycie władzy lub jej utrzymanie – stwierdził kardynał.

- Drogą do społecznego pokoju i harmonijnej współpracy jest dialog, w którym każdy może wyartykułować swoje potrzeby, wsłuchując się w racje drugiej strony – wskazał w homilii.

Według kard. Dziwisza: "Wydawać by się mogło, że polska demokracja dysponuje sprawdzonymi sposobami zarządzania polskim domem, ale okazuje się, że nieraz dochodzi do poważnych konfliktów, osłabiających naszą narodową jedność wokół zasadniczych wartości i celów".

- Pytam: czyż refleksja związana z przeżywaniem Bożego Narodzenia – tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem, nie powinna prowadzić do uspokojenia umysłów i emocji, do poważnego pochylenia się nad polskimi sprawami? Czy nie stać nas na taką mądrość? Czy nie jest to wyzwanie dla naszej wiary w moc Księcia Pokoju, ale także gotowości naśladowania Jego pokory i postawy służby?  – pytał kardynał.

Tradycyjnie homilię zakończył życzeniami dla papieża, duchownych i wiernych, osób starszych, chorych i przebywających z dala od rodzin i poza granicami.

- Szczególne życzenia składamy sprawującym władzę na wszystkich szczeblach i reprezentujących wszystkie opcje polityczne. Życzymy im prawdziwej mądrości, by swe zadania spełniali w duchu służby, przedkładając dobro człowieka i narodu nad wszelkie inne racje  – powiedział kard. Stanisław Dziwisz.