Dopuścił się ich ks. Jerzy Z., w 2006 r. dyrektor Caritasu Płock, który otrzymał z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych ponad 13 milionów złotych na realizację czterech programów. Chodziło o kursy i szkolenia służące aktywizacji zawodowej. Nigdy się one nie odbyły.

"Kiedy pieniądze płynęły już do Płocka, PFRON zorientował się, że coś nie jest tak. Ten sam mężczyzna według dokumentów Caritasu pracował jako osoba sprzątająca w ośrodku w Łowiczu i Kołobrzegu, a to miasta oddalone o 440 km" – pisze "Gazeta Wyborcza" w oparciu o informacje uzyskane od osoby bliskiej śledztwu zainicjowanemu w 2010 r.

Nieprawidłowości wykazał również audyt kurii biskupiej w Płocku.

Akt oskarżenia był gotowy w 2013 r. Obejmował siedem osób. Zgodnie z późniejszym wyrokiem Caritas powinien zwrócić zawłaszczane nieuczciwie środki, ale – jak pisze gazeta – "nikt nie chce oddać pieniędzy".

"PFRON ma podwójny problem. Nie tylko nie odzyskał kwoty przekazanej Caritasowi, ale jeszcze sam musi znaleźć drugie tyle. Bo środki, które sprzeniewierzył ks. Z. pochodziły z Unii Europejskiej, a do funduszu trafiły przez Ministerstwo Infrastruktury. PFRON musi zwrócić ministerstwu ok. 11,5 miliona złotych. Straty funduszu mogą wynieść więc 13,6 miliona (z odsetkami) plus 11,5 miliona złotych, łącznie: 25,1 miliona złotych" – wylicza "Gazeta Wyborcza" i dodaje "negocjacje z diecezją utknęły w listopadzie 2014 r. Dziś sprawa wygląda beznadziejnie".