Osadzenie Ryszarda Boguckiego w tymczasowym areszcie i obostrzenia "nierzadko na pograniczu tortur" związane z przyznaniem mu statusu więźnia niebezpiecznego były dolegliwościami, których nie powinien on doznać - uznał w uzasadnieniu wyroku warszawski sąd. - Zwłaszcza mamy tu na myśli pozbawianie snu poprzez zapalanie światła, czy umieszczenie w dusznych celach aresztu Warszawa-Mokotów, który decyzją ministra sprawiedliwości zostanie przerobiony na muzeum - powiedział sędzia Igor Tuleya.

Dzisiejszy wyrok z pewnością spotka się z falą krytyki, natomiast sąd nie może ulegać presji, bo gdyby do tego doszło, skończyłaby się jego niezależność i niezawisłość sędziów - podkreślił sędzia w uzasadnieniu wyroku.

Dodał, że w sprawie tej można przyznać rację wnioskującemu o zadośćuczynienie odwołując się wprost do konstytucji. - To, że w dzisiejszych czasach nie jest ona w pełni respektowana nie oznacza, że sądy nie muszą w swoich orzeczeniach do niej sięgać. Obecnie to sądy powszechne stoją na straży ustawy zasadniczej - zaznaczył sędzia.

Wskazał, że wszyscy - także osoby, które popadły w konflikt z prawem - korzystają z praw zawartych w konstytucji. - Trzeba, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, przypomnieć, że konstytucja każdemu zapewnia nietykalność i wolność osobistą i każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania" - powiedział sędzia Tuleya.

Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał 264 tysiące złotych zadośćuczynienia Boguckiemu, prawomocnie uniewinnionemu od zarzutu nakłaniania do zabójstwa gen. Marka Papały, za pozostawanie ponad dziewięć lat w areszcie w związku z tą sprawą i kwalifikowanie go jako więźnia niebezpiecznego. Wyrok w sprawie zadośćuczynienia jest nieprawomocny. Bogucki chciał 9 mln zł zadośćuczynienia.

Z wyrokiem nie zgodził się prokurator Stanisław Wieśniakowski. - Na pewno prokuratura zażąda uzasadnienia. Nie zgadzam się z ustaleniami sądu (...) żeby na terenie zakładu karnego Warszawa-Mokotów były stosowane tortury wobec Boguckiego. Te ustalenia są dowolne. Wydaje mi się, że wyrok zostanie zaskarżony - powiedział dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej.

Sąd Okręgowy w Warszawie nieprawomocnie uwzględnił w części wniosek Boguckiego, który żądał 9 mln zł zadośćuczynienia za to, że w związku ze sprawą Papały przesiedział ponad 9 lat w areszcie ze statusem więźnia niebezpiecznego. Prawnicy Boguckiego dowodzili, że był on pozbawiany snu, puszczano mu głośną muzykę i skazano na samotność w jednoosobowej celi, co doprowadziło do stanów lękowych.

Bogucki odbywa wyrok 25 lat więzienia za udział w zabójstwie w 1999 r. szefa gangu pruszkowskiego Andrzeja Kolikowskiego, ps. "Pershing". Mówił, że w celi, w której przebywał, "nie miał miejsca na rozprostowanie rąk, a kolanami dotykał drugiej ściany". - Były to warunki uwłaczające godności człowieka - dodawał. Podkreślał, że gdy uchylono mu areszt do sprawy Papały, jego warunki w areszcie bardzo się poprawiły.

W sprawie "Pershinga" Bogucki został aresztowany w 2001 r. - w sprawie gen. Papały areszt stosowano od lutego 2003 r. do kwietnia 2012 r. W 2003 r. skazano go w sprawie "Pershinga". W sprawie Papały warszawski sąd uniewinnił go w 2013 r.