- Zatrudnianie żołnierzy - nawet za ich zgodą i za wynagrodzeniem - w czasie, gdy powinni wykonywać swe zadania, stanowi przekroczenie uprawnień - mówił w uzasadnieniu wyroku Izby Wojskowej SN sędzia Marek Pietruszyński.

W 2016 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Piotra C. za winnego tego, że w połowie lat 2000 jako dowódca 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej używał pojazdów wojskowych do celów prywatnych oraz wykorzystywał pracę żołnierzy (wówczas jeszcze - służby zasadniczej) do budowy swego domu. WSO skazał go na grzywnę, zobowiązano go też do naprawienia szkody na rzecz wojska.

C. był oskarżony o to, że jako funkcjonariusz publiczny przekroczył uprawnienia, działając na szkodę interesu publicznego, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej - za co grozi kara do 10 lat więzienia.

Od wyroku WSO obrona wniosła apelację do SN, twierdząc, że C. nie działał w z góry powziętym zamiarze uzyskania korzyści majątkowej. Obrona chciała uniewinnienia lub zwrotu sprawy WSO. Prokurator wniósł o utrzymanie wyroku WSO.

Trzech sędziów SN uznało, że - wbrew twierdzeniom apelacji - WSO ustalił stan faktyczny w sposób nie budzący wątpliwości i należycie to uzasadnił. - Oskarżony przekroczył uprawnienia i działał na szkodę interesu publicznego - podkreślił sędzia Pietruszyński.

- Oskarżony miał świadomość, że korzystając z samochodów służbowych, musi za to zapłacić  - mówił sędzia Pietruszyński. Dodał, że "zrzucanie odpowiedzialności na swych adiutantów w tej sprawie mija się z ustaleniami bo były wypadki, że oskarżony płacił w kliku przypadkach za używanie aut do celów prywatnych".

Sędzia zaznaczył, że "nie można uznać za zasadne korzystanie z >usług< żołnierzy, którzy w tym czasie powinni wykonywać zadania związane ze służbą”.

Piotr C. może jeszcze złożyć kasację do tej samej Izby Wojskowej SN. W poniedziałek w SN nie stawił się ani oskarżony, ani jego obrońca.

W sierpniu 2003 r. Piotr C. został awansowany do stopnia generała brygady. Od stycznia do lipca 2004 r. był zastępcą dowódcy Wielonarodowej Dywizji Sił Stabilizacyjnych w Iraku. Po powrocie do kraju awansowany na generała dywizji. Od sierpnia 2004 r. dowodził 1. Warszawską Dywizją Zmechanizowaną im. Tadeusza Kościuszki. W lipcu 2005 r. wrócił do Iraku - jako dowódca V zmiany Wielonarodowej Dywizji (która jako jedyna wróciła do kraju bez strat). Po powrocie w lutym 2006 r. do kraju był znów dowódcą 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej. Od listopada 2007 r. do stycznia 2008 r. był sekretarzem stanu w MON. Podał się do dymisji, której powodów wówczas nie podano - mówiono o możliwych zarzutach przekroczeniu przezeń obowiązków.