700 tysięcy złotych miał w plecaku mężczyzna, który we wtorek został napadnięty przy centrum handlowym na Mokotowie - podaje tvnwarszawa.pl.

Trzej mężczyźni ubrani w kamizelki odblaskowe udawali, że wykonują prace remontowe. Nic niepodejrzewający 59-latek, przechodzący w pobliżu, nagle został przez nich napadnięty. Napastnicy obezwładnili go przy użyciu gazu łzawiącego i wyrwali mu plecak z zwartością kilkuset tysięcy złotych. Nieoficjalnie wiadomo, że ofiarą był właściciel kantoru.

Rzecznik stołecznej policji asp. sztab. Mariusz Mrozek wyjaśnił, że do zdarzenia doszło we wtorek przed godz. 18 przy ul. Wołoskiej na Mokotowie. "Na idącego tą ulicą mężczyznę z plecakiem napadło kilku - prawdopodobnie trzech sprawców. Wyrwali mu plecak i uciekli do samochodu, w którym czekała jeszcze jedna osoba i zaczęli uciekać" - poinformował Mrozek.

Rzecznik podał, że na to zdarzenie zwrócili uwagę dzielnicowi, którzy patrolowali ten rejon. "Natychmiast podjęli pościg, a jeden z dzielnicowych oddał dwa strzały ostrzegawcze. Nikomu w ich wyniku nic się nie stało, nie ma osób rannych, czy poszkodowanych" - zaznaczył.

"Dzielnicowi ruszyli w pościg za tymi sprawcami rozboju, którzy samochodem uciekali w stronę ulicy Puławskiej i niedaleko stacji metra Wilanowska rozbili ten pojazd, porzucili go i próbowali uciekać pieszo" - opisywał zdarzenie Mrozek.

Do dzielnicowych dołączyła załoga policyjna, która była w pobliżu zdarzenia. Policjanci zatrzymali dwóch napastników, pozostałych dwóch intensywnie szuka, odzyskali skradziony plecak - podał rzecznik.

Mrozek zaznaczył, że akcja powiodła się, ze względu na zdecydowaną i konkretną reakcję dzielnicowych. "To było bardzo zdecydowana i konkretna reakcja dzielnicowych. Widzieli co się dzieje, nie bali się oddać strzałów ostrzegawczych i skutecznie przeprowadzili pościg" - ocenił.

Podał, że podczas ucieczki samochodem sprawcy kradzieży uszkodzili kilka innych aut.