Nawet kilkadziesiąt tysięcy wniosków złożonych w poprzednim naborze do dziś nie zostało rozpatrzonych. Niektórzy rodzice na decyzję w swojej sprawie czekają już ponad rok - tak informowaliśmy już ponad dwa tygodnie temu w „DGP”.

Wówczas jednak ministerstwo nie odpowiedziało na nasze pytania, a dane zbieraliśmy „na piechotę” w województwach (urzędy marszałkowskie i wojewódzkie). Pytaliśmy o wydawanie decyzji o przyznaniu świadczenia w tzw. sprawach transgranicznych, czyli gdy np. jeden z rodziców przebywa za granicą. Takie wnioski przyjmują nie gminy, lecz marszałkowie województw - a konkretnie podlegające im regionalne ośrodki pomocy społecznej (ROPS).

I tak np. służby wojewody małopolskiego stwierdziły, że w krakowskim ROPS (wg stanu na koniec czerwca br.) wciąż na rozpatrzenie czekało ponad 9,2 tys. spraw, w tym aż 7 tys. jeszcze z ubiegłego roku. Podobny los spotkał co trzeci wniosek złożony w woj. lubelskim (1787 z puli 5484), przy czym w przypadku ponad 300 wniosków czas oczekiwania przekroczył już 12 miesięcy. Na podstawie tych ustaleń doszliśmy do wniosku, że w skali całego kraju liczbę tego typu spraw można liczyć w dziesiątkach tysięcy.

Dziś w końcu resort rodziny przekazał nam globalne dane. - Spośród 104 574 wniosków o świadczenie wychowawcze, złożonych w ramach koordynacji systemów, 41 314 nadal oczekuje na rozpatrzenie (stan na 19 czerwca 2017 r.) - podaje zespół prasowy ministerstwa. Jego zdaniem mowa więc o 36,5 proc. wniosków, choć z naszych wyliczeń wychodzi raczej 39,5 proc.

Opozycja nie szczędzi słów krytyki pod adresem PiS. - Przy konstruowaniu programu „500 Plus” nikt nie pomyślał o tym, że będą trudności w pozyskiwaniu kluczowych informacji z zagranicznych instytucji. Tego można było się przecież spodziewać - mówi Jacek Protas, poseł PO i były marszałek woj. warmińsko-mazurskiego. - Jeśli sprawy ciągną się miesiącami i nie ma perspektyw na to, że wkrótce się wyjaśnią, może ewentualnie można by polegać na oświadczeniach rodziców, oczywiście pod pewnymi rygorami prawnymi - sugeruje poseł.

Skąd biorą się te opóźnienia? Jak na początku sierpnia tłumaczyli nam przedstawiciele urzędów marszałkowskich, postępowania w tych sprawach są bardzo skomplikowane. Nie tylko dlatego, że wnioski składane w Polsce bywają niekompletne, a wnioskodawcy ociągają się z ich uzupełnianiem. - Istnieje np. potrzeba zebrania dodatkowych dokumentów lub wyjaśnień, w tym z instytucji zagranicznych. Przepisy unijne nie zawierają precyzyjnych terminów, w ramach których powinna zostać udzielona odpowiedź na zapytanie instytucji innego państwa UE. Przyjmuje się, że okres ten nie powinien przekroczyć trzech miesięcy od daty otrzymania zapytania. W praktyce wygląda to niestety inaczej. Bardzo często musimy kilkukrotnie występować z zapytaniami z uwagi na brak odpowiedzi. W efekcie powoduje to wydłużenie okresu oczekiwania na ostateczne załatwienie sprawy - mówiła nam Marta Milewska, rzeczniczka marszałka woj. mazowieckiego.

Problemem są także finanse. - Od momentu wejścia w życie ustawy o świadczeniu wychowawczym liczba złożonych wniosków do ROPS-ów w całej Polsce zwiększyła się prawie trzykrotnie, gdy tymczasem środków na realizację zadania przeznaczono w całej Polsce mniej, niż w roku ubiegłym - stwierdziła Marzena Wodzińska, członek zarządu woj. wielkopolskiego.

Z argumentacją samorządów województw nie zgadza się posłanka PiS Katarzyna Czochara. Jej zdaniem urzędnicy wykazują zbyt małą determinację w wyjaśnianiu tych spraw, przez co wnioski całymi miesiącami leżą odłogiem. - Pewna kobieta złożyła w lipcu ubiegłego roku wniosek i nie otrzymała z urzędu marszałkowskiego żadnej informacji zwrotnej, na jakim etapie jest jej sprawa. Dopiero jak pojawiła się w moim biurze, sprawa natychmiast nabrała tempa i już dziś ta pani korzysta ze świadczenia - przekonuje posłanka. Sugeruje też, że marszałkowie celowo nie rozpatrują wniosków. - Niestety pojawiają się podejrzenia, że wnioski te są celowo wstrzymywane, bo marszałkowie, w większości związani z opozycją, chcą w ten sposób dowieść, że sztandarowy program rządu źle działa - twierdzi Katarzyna Czochara.

Niezależnie od tych wątpliwości, pewne jest jedno - problem jest realny, a jego skala dość porażająca. - Choć często są to sprawy skomplikowane i czasochłonne, wymagające sprowadzania dokumentów zza granicy, nie powinny mieć miejsca sytuacje, w których rodzina czeka na świadczenie przez kilka miesięcy - przyznaje Ministerstwo Rodziny.

Co zamierza więc zrobić? Resort przypomina, że 7 lipca br. Sejm znowelizował przepisy dotyczące systemu wsparcia rodzin (Dz. U. poz. 1428). Jedna ze zmian przewiduje odebranie marszałkom kompetencji w zakresie rozpatrywania wniosków na „500 Plus” i przekazanie ich wojewodom od początku 2018 roku. - Zmiana ma zapewnić lepszą organizację rozpatrywania spraw, w których mają zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego i wpłynąć na ich terminowe rozpatrywanie - argumentuje resort.
Samorządowcy zastanawiają się, co tak naprawdę ta reforma zmieni. - Jaka jest różnica, czy z tymi samymi pytaniami do zagranicznych instytucji wystąpi marszałek województwa, czy wojewoda? Dalej będziemy ignorowani - twierdzi jeden z urzędników.

Posłanka Katarzyna Czochara złożyła interpelację w sprawie problemów związanych z rozpatrywaniem wniosków na „500 Plus” przez marszałków. W udzielonej odpowiedzi Ministerstwo Rodziny przyznało, że „w sytuacji skomplikowanej, w której istnieje potrzeba zebrania dodatkowych dokumentów lub wyjaśnień - po uprzednim powiadomieniu - termin załatwienia sprawy przez ROPS może zostać wydłużony”.

Wskazuje jednak, że jest pewne wyjście z tej sytuacji. - Istnieje również możliwość ubiegania się o tymczasowe przyznanie świadczeń rodzinnych w Polsce za okres, w którym instytucja polska nie posiada wszelkich niezbędnych informacji, dotyczących sytuacji w innym państwie w tym o uprawnienia do świadczeń. W takim przypadku wnioskodawca może wystąpić do Marszałka Województwa z wnioskiem o tymczasowe przyznanie świadczeń - w oparciu o art. 7 rozporządzenia 987/2009 - wskazuje resort.

Podkreśla jednak, że wydana na wniosek decyzja ma wyłącznie charakter czasowy i w przypadku otrzymania świadczeń rodzinnych za granicą, może zaistnieć konieczność zwrotu przyznanych w Polsce tymczasowo świadczeń - i to wraz z odsetkami. - Szczegółowych informacji udziela Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej, który po weryfikacji wniosku, rozstrzyga w formie decyzji administracyjnej, od której służy odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego - informuje resort.