- Ze smutkiem muszę stwierdzić, że polskie sądy należą do najłagodniejszych w orzekaniu kar za te niezwykle okrutne przestępstwa - mówił minister Zbigniew Ziobro na czwartkowej konferencji prasowej. - Jeżeli sprawcy wychodzą na wolność, jeżeli otrzymują karę w zawieszeniu, jeżeli śmieją się później ofierze w twarz, jeżeli spotykają ją na podwórku, pod domem i pokazują palcem, to taka sytuacja jest równie strasznym upokorzeniem dla ofiary gwałtu - dodał Ziobro.

Jak powiedział nie można się z tym godzić, bo "to gwałci poczucie sprawiedliwości". - Chcemy zmienić to poprzez zmianę ustawodawstwa karnego i wprowadzenie rozwiązań, które będą obligowały sądy do orzekania wyższych kar dla tego rodzaju przestępstwa - zapowiedział. Ziobro dodał, że uczyni wszystko, aby prace legislacyjne nad tymi propozycjami przebiegały szybko.

- Wiedzieliśmy, że nasze sądy są łagodne, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy do jakiego stopnia. To nic, że grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności za zgwałcenie w trybie podstawowym, skoro sądy i tak w większości orzekają karę 2 lat - dodawał wiceszef resortu Marcin Warchoł, który przygotowywał projekt nowelizacji, będący wynikiem analiz polskiego orzecznictwa i porównań z innymi systemami prawnymi. Dodał, że w 29 przypadkach w ostatnim roku sądy zastosowały nadzwyczajne złagodzenie kary (można je orzekać, gdy sprawca pojednał się z pokrzywdzonym i naprawił szkodę). - O jakim naprawieniu szkody można mówić w przypadku zgwałcenia? - pytał Warchoł.

Surowsze kary

Zgodnie z projektem, kara bezwzględnego dożywocia byłaby orzekana za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem, które towarzyszy zabójstwu.

Ministerstwo chce podwyższenia dolnych granic kar za gwałt. Jak poinformował Warchoł, od 8 lat groziłoby sprawcy gwałtu, którego następstwem jest śmierć ofiary (dziś grozi za to od 5 lat), a od 5 lat - gdy skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu (dziś minimalna kara to 3 lata). Za gwałt ze szczególnym okrucieństwem groziłoby od od 5 do 15 lat więzienia albo 25 lat więzienia (dziś - do 5 do 15 lat). Za gwałt na ciężarnej groziłoby od 3 do 15 lat (dziś - od 2 lat), a za "utrwalanie obrazu i dźwięku ze zgwałcenia" - od 5 do 15 lat (dziś od 2 do 15 lat).

Za zgwałcenie osoby małoletniej groziłoby od 5 lat pozbawienia wolności (dziś od 3 lat) albo 25 lat więzienia (dziś grozi za to do 15 lat). Przy dodatkowo obciążających okolicznościach, jak szczególne okrucieństwo, recydywa, czy doprowadzenie do śmierci, kara będzie odpowiednio zwiększona, aż do dożywocia, bez możliwości zastosowania warunkowego zwolnienia.

Warchoł przytoczył przykład sprawcy, który przez 5 lat molestował córkę od 5 do 11 roku życia, a dostał 2 lata więzienia. - Absolutnie koniec z pobłażliwością - oświadczył.

- Jeżeli sprawca posługuje się w trakcie zgwałcenia nożem lub innym niebezpiecznym narzędziem, ma wówczas odpowiadać jak zbrodniarz (...) i tutaj absolutnie nie ma mowy o żadnych okolicznościach łagodzących - dodał Warchoł. Groziłaby za to kara od 3 do 15 lat więzienia (a nie jak dziś - od 2 lat).

- Wprowadzamy rozwiązanie, które pozwoli aby w określonych okolicznościach wyłączyć możliwość przedterminowego warunkowego zwolnienia w ogóle. Będzie to mógł uczynić sąd fakultatywnie, wówczas gdy dojdzie do zabójstwa połączonego ze zgwałceniem na szkodę małoletniego - dodał Warchoł. Według komunikatu MS, projekt wprowadza "realne dożywocie dla zwyrodnialców, którzy na skutek gwałtu doprowadzili do śmierci dziecka. W żadnym wypadku nie będą oni mogli skorzystać z warunkowego zwolnienia z więzienia".

Ostrzejsze kary dla gwałcicieli-recydywistów

Zaostrzono, by też kary dla gwałcicieli-recydywistów. Dziś można im wymierzać kary do górnej granicy kodeksowego zagrożenia, podwyższonej o połowę - MS chce by o połowę podwyższać w takich przypadkach dolną granicę kary. Według MS, jeśli np. gwałciciel znów popełni przestępstwo, za które grozi od 2 do 12 lat więzienia, to w recydywie dostanie wyrok od 4 do 18 lat więzienia (dziś – od 2 do 18 lat, co zdaniem resortu często oznacza taką samą karę, jak za pierwszy gwałt).

Na wniosek pokrzywdzonego sąd miałby obligatoryjnie - a nie jak dziś: fakultatywnie - orzekać o zakazie zbliżania się sprawcy do ofiary. - Często mamy do czynienia z fikcją - sądy orzekają, sądy nie orzekają. Różnie to wygląda i następuje tzw. wtórna ponowne pokrzywdzenie ofiary. Ofiara styka się ze swoim oprawcą, przestępcą, na co dzień, który drwi często z niej - dodał Warchoł.

Od 5 do 15 lat oraz 25 lat więzienia groziłoby za pozbawienie wolności i torturowanie (dziś od 3 do 15 lat). W komunikacie MS wyjaśniono, że "gwałt nie zawsze wiąże się ze stosunkiem seksualnym, a niektórzy sprawcy czerpią bestialską satysfakcję poprzez torturowanie uwięzionej przez siebie ofiary".

Ziobro zapowiedział, że "w niedługiej przyszłości" nastąpi zmiana zasadniczej filozofii karania, która jest określana w części ogólnej Kodeksu karnego, a dotyczy wszystkich przestępstw. - Nie możemy tego zrobić tylko do jednej kategorii przestępstw - tego wymaga systematyka i zasady prawidłowej legislacji - wyjaśnił Ziobro.

Według tych propozycji, nad którymi jeszcze trwają prace, zmieniona miałyby być długość kary punktowej pozbawienia wolności - tak by była ona mierzona w przedziałach od miesiąca do 30 lat (można by wtedy wymierzać np. kary 17,5 lub 23 lat - co dziś jest niemożliwe). Dziś górną granicą tej kary jest 15 lat, potem jest przerwa, a następnie osobna kara 25 lat oraz oddzielna kara dożywocia.

Jak podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości, w wielu krajach Europy kary przewidziane dla gwałcicieli są wyższe od obecnie obowiązujących w Polsce i zbliżone do tych przewidzianych w przygotowanym projekcie zmian w Kodeksie karnym. Jako przykład podaje, że w Czechach, Niemczech, Francji i Austrii grozi od 10 lat więzienia za gwałt, którego skutkiem jest śmierć. Karą od 10 lat więzienia zagrożony jest we Francji również gwałt powodujący ciężki uszczerbek na zdrowiu (w Czechach, Niemczech i Austrii – od 5 lat). Francja surowo każe również za gwałt na dziecku – więzieniem w wymiarze od 10 lat. We Włoszech za taki czyn grozi od 6 lat więzienia, w Niemczech, Czechach i na Węgrzech – od 5 lat, a w Szwecji – od 4 lat.