Sąd orzekł, że Bartosz D. z Chełmży znęcał się z szczególnym okrucieństwem nad swoim psem Fijo. Pod koniec stycznia zwierzę zostało brutalnie pobite przez właściciela. Miało m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu tylnych łap, a także złamanie kości udowej.
Bartosz D. był poszukiwany listem gończym i po zatrzymaniu przez policjantów wyjaśnił w prokuraturze, że ukrywał się po zdarzeniu za granicą. Przed sądem konsekwentnie nie przyznawał się do winy, twierdząc, że przewrócił się na psa w swoim mieszkaniu, gdy był pijany. Jako winnych jego problemów z wymiarem sprawiedliwości wskazywał dziennikarzy. Sąd nie dał wiary jego tłumaczeniom, uznając je za całkowicie niewiarygodne. W uzasadnieniu wskazano również, że Bartosza D. nie można traktować "jako ofiarę tej sprawy, na którą się kreuje, ale działającego ze szczególnym okrucieństwem sprawcę".
Postanowienie sądu uwzględnia również przepadek na rzecz Skarbu Państwa psa Fijo. Oskarżonego obciążono także nawiązką w wysokości 3 tys. zł na rzecz Fundacji dla Szczeniąt Judyta. Bartosz D. musi również wpłacić na rzecz fundacji blisko 26 tysięcy złotych tytułem naprawienia szkody.
- - powiedziała uzasadniając wyrok sędzia Aneta Zawulewska-Glonek.
Sędzina wskazała, że zdaniem biegłych te obrażenia powstały "na skutek działania, co najmniej trzykrotnego, przy użyciu narzędzia tępego o niewielkiej powierzchni, którym może być pięść, stopa oraz kolano".
- - mówiła Zawulewska-Glonek.
Bartosz D. z Chełmż poszukiwany listem gończym, podejrzany o naruszenie ustawy o ochronie zwierząt zatrzymany przed chwilą w Ostaszewie k.Torunia przez kryminalnych z KWP w Bydgoszczy👏💪
— KWP w Bydgoszczy (@KWPwBydgoszczy) 9 marca 2018
Wyrok jest nieprawomocny. Mężczyzna nie pojawił się na odczytaniu wyroku. Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji "Judyta", która zaopiekowała się psem po pobiciu, powiedziała, że będzie rozważana w tej sprawie apelacja.
- - powiedziała Topczewska.
W jej ocenie najważniejsze jest stwierdzenie sądu, że "za takie bestialstwo idzie się do więzienia".
- - dodała Topczewska.
Podkreśliła, że oskarżony nigdy nawet nie zapytał obecnych opiekunów psa o to, co z nim się dzieje.
Dzień dobry, @PolskaPolicja @MariuszCiarka - szukacie Państwo listem gończym tego typa. Pobił szczeniaka i doprowadził go do paraliżu. Internauci go namierzyli - jest w Szkocji. Oto jego miejsce pracy. Co dalej z tym Państwo zrobią? pic.twitter.com/5pTtFhyVp5
— Agnieszka Gozdyra (@AGozdyra) 3 March 2018
- - mówiła pełnomocnik fundacji.
W miesiącach po wypadku pies Fijo był m.in. rehabilitowany w Portugalii. Już zawsze będzie jednak niepełnosprawny i będzie wymagał szczególnej opieki.