Konferencję zorganizowali w Krakowie: Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz Archidiecezja Krakowska.

Abp Jędraszewski mówił że odchodzenie Europy od jej korzeni "staje się coraz bardziej świadome" i "spychające chrześcijan w stronę prywatności". Przywołał, toczoną w ostatnich miesiącach, walkę o krzyż na pomniku Jana Pawła II we francuskim Ploermel. Dodał, że tradycja oświeceniowa wypiera chrześcijaństwo jako przejaw przesądów i zacofania.

- Europa pragnie za wszelką cenę – idąc według osi Wchód-Zachód - ten triumf rozumu nad religijnością, nad chrześcijaństwem manifestować – powiedział Jędraszewski. Dodał, że są dwie stolice, w których w sposób świadomy buduje się "pomniki nowej rzeczywistości" – "postchrześcijańskiej": Paryż, gdzie postawiono Wielki Łuk - La Grande Arche - pomnik praw człowieka oraz Berlin, gdzie wznoszony jest obecnie Dom Jednego – House of One.

- Ma to ma być w zamyśle projektodawców rzecz bez precedensu na rzecz tolerancji – dom dla trzech monoteizmów, który będzie zawierał w sobie: kościół chrześcijański, ale w wersji luterańskiej, otwarty na możliwość przyjęcia katolików i prawosławnych; dalej synagogę i meczet uczyniony dla sunnitów, ale gotowy przyjąć szyitów. Będzie też czwarta przestrzeń House of One - dla ateistów i agnostyków – mówił metropolita krakowski.

Jak zauważył, tym co ma łączyć jest liczba "jeden", a co się za nią kryje "jest już mało ważne". - Próbuje się stworzyć jakąś prawdę o Bogu, negując jakąkolwiek związaną z Panem Bogiem treść – zauważył arcybiskup. - To przed czym Zachód chce dziś uklęknąć, uklęknąć jest gotowy, jest jakąś wielką czarną dziurą, jest brakiem, w którym Bóg jest tak bardzo nieuchwytny, że można odnieść wrażenie: On w ogóle nie istnieje. Jest zatem House Of One wyrazem nowej religii europejskiej, w którym jedynym dogmatem jest: "jeden znaczy jeden", ponieważ Bóg został zredukowany do pewnego bytu numerycznego - podkreślił metropolita krakowski.

Prof. Stanisław Grygiel, profesor Papieskiego Uniwersytetu na Lateranie, doktorant i wieloletni współpracownik Jana Pawła II podkreślał, że Europa nie jest wytworem ekonomistów, ale ma wymiar duchowy. Jego zdaniem, potrzeba obecnie wizji budowania państwa przez polityków, którzy nie będą zniekształcać moralności osoby ludzkiej. Według niego, ludzie, którzy nie wpatrują się w prawdę, tchórzą, "a tchórzostwem zarażają państwo", które nie jest zdolne do czynienia dobra. Prof. Grygiel zaznaczył, że nie można budować Europy nie wracając do jej początku.

Poseł do PE prof. Ryszard Legutko mówił, że żyjemy w paradoksalnym czasie, gdy wyzwoliliśmy się spod wpływu duszy, żyjemy namiętnościami, głosimy wolność, a jednocześnie dobrowolnie poddajemy się kontroli z zewnątrz. - Polityka stara się narzucić pewne sposoby kooperacji, współżycia, ustala reguły, co jest dobre, co złe – mówił Legutko. - Żyjemy naszymi namiętnościami, ogłaszamy publicznie, że jesteśmy najbardziej wolnymi ludźmi w historii świata, ale z drugiej strony żyjemy w świecie, gdzie kontrola polityczna jest coraz silniejsza, bardziej szczegółowa i coraz bardziej organizująca nasze życie. Kontrola zachowań, kontrola słów, kontrola myśli - powiedział.

Według ks. prof. Piotra Mazurkiewicza z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zagrożeniem dla Europy jest próba urządzania wszystkiego tak, jakby Boga nie było. - Dzisiaj walczy się o człowieka, ale pomniejszonego, o człowieka sprowadzonego do wymiaru tego świata, jak gdyby sensem naszego życia było używanie szczęścia na tym świecie i nic więcej - mówił ks. Mazurkiewicz.

- Patrząc na chrześcijaństwo w dzisiejszej Europie ma ono dwóch konkurentów: jest to rosnący w siłę islam i fenomen specyficznie europejski: narastający procent osób bezwyznaniowych, agnostyków czy ateistów – mówił ks. prof. Mazurkiewicz.

Zdaniem posła do PE Jacka Saryusza-Wolskiego, należałoby wrócić do pierwotnego projektu Unii Europejskiej, nakreślonego przez jej ojców założycieli, od którego Europa stopniowo odchodzi.

- Dziś Europa jest w kryzysie, traci swą tożsamość, przestaje być solidarna i nie przestrzega zasady pomocniczości – mówił Saryusz-Wolski. - W wymiarze politycznym Unia staje się dla lewicowej części europejskich elit nową religią polityczną, ma zastąpić państwa narodowe zamiast je uszlachetnić – dodał. Jak podkreślił, "potrzebujemy powrotu do oryginalnej, a nie zniekształconej wizji integracji", do UE, która nie zastępuje państw narodowych, szanuje je i czerpie z nich siłę.

Publicysta Bronisław Wildstein mówił, że obecny kształt UE jest zaprzeczeniem "tego, czego chcieliśmy i jak ją widzieliśmy". - Europę porwały zideologizowane elity, dla których ta ideologia staje się legitymacją do rządzenia – powiedział Wildstein, nawiązując do tytułu wystąpienia Saryusza-Wolskiego "Uprowadzenie Europy".

Według niego, stosunek europejskiego establishmentu do chrześcijaństwa, zwłaszcza do katolicyzmu jest gorszy niż do innych religii napływających na kontynent, a które formalnie są chronione jako słabsze, mniejszościowe. - W rzeczywistości są faworyzowane jako instrument służący rozbiciu tradycyjnego, europejskiego porządku – mówił Wildstein. Jego zdaniem, są to działania o charakterze "samobójczym".