Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził w środowej rozmowie z PAP, że agenci z katowickiej delegatury CBA zatrzymali b. ministra sprawiedliwości, adwokata Andrzeja K., jego współpracownika z kancelarii Piotra K. oraz gdańskiego biznesmena Marka S. i b. funkcjonariusza Wojskowych Służb Informacyjnych Jerzego K.

Andrzej K. jest radcą prawnym, prowadzi własną kancelarię radcowską w Warszawie, był ministrem sprawiedliwości w rządzie Marka Belki w latach 2004-05.

Są to kolejni zatrzymani w śledztwie dotyczącym osób, które udawały agentów ABW i SKW i powoływały się na wpływy m.in. w wymiarze sprawiedliwości i służbach specjalnych i w zamian za załatwianie spraw urzędowych żądali i przyjmowali korzyści majątkowe - wyjaśnił w rozmowie z PAP Brodowski.

Agenci przeszukali mieszkania zatrzymanych i zabezpieczyli dowody, które mogą stanowić dowód w toczącym się śledztwie. Po zakończeniu czynności zostaną doprowadzeni do Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Mają tam usłyszeć zarzuty powoływania się na wpływy i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Wcześniej w tym śledztwie prowadzonym przez CBA Biuro zatrzymało osiem osób podejrzanych o podszywanie się pod funkcjonariuszy służb specjalnych, płatną protekcję oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Brodowski zaznaczył, że sprawa nadal rozwija się, a lista osób zatrzymanych oraz zarzucanych przestępstw może ulec powiększeniu.

O sprawie napisał środowy tygodnik "Gazeta Polska". Według gazety kancelaria prawna b. ministra sprawiedliwości Andrzeja K. miała obiecywać parasol ochronny organów ścigania nad interesami właściciela firmy farmaceutycznej. Tworzyli go fałszywi pracownicy służb specjalnych, zatrzymani w styczniu przez CBA. 23 stycznia CBA zatrzymało osiem osób powołujących się na wpływy w administracji państwowej, służbach specjalnych oraz wymiarze sprawiedliwości - przypomniała "GP".

Z treści maili i nagrań - do których dotarła "GP" - ma wynikać, że b. minister i jego współpracownik w kancelarii radcowskiej Piotr K. mieli obiecywać właścicielowi jednej z firm farmaceutycznych "parasol ochronny służb specjalnych i wsparcie w prokuraturze". Kluczową rolę w tym procederze mieli odgrywać członkowie gangu fałszywych funkcjonariuszy służb specjalnych. Piotr K. w towarzystwie b. ministra miał przekonywać właściciela firmy farmaceutycznej, że faktycznie są to pracownicy ABW i SKW, a jego spółka w ramach – rzekomo – wspólnej operacji tych instytucji, będzie objęta specjalną ochroną - podała "Gazeta Polska".

Według tygodnika gang udało się rozpracować i doprowadzić do zatrzymań dzięki pomocy biznesmena X. Obaj prawnicy zaprzeczyli, aby kiedykolwiek powoływali się na wpływy w służbach i prokuraturze.

W styczniu CBA informowało, że agenci katowickiej delegatury CBA zatrzymali osiem osób w sprawie dotyczącej m.in. w zorganizowanej grupy przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw polegających na powoływaniu się na wpływy w służbach specjalnych SKW, ABW, CBA, w instytucjach państwowych, policji, ministerstwach, urzędach celno-skarbowych oraz poprzez wywoływanie przekonania o istnieniu takich wpływów, pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe albo ich obietnicę.

W styczniu Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA podał, że zatrzymań podejrzanych dokonali funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA w Warszawie, Łodzi i okolicach tych miast. „Wśród zatrzymanych są osoby podające się za funkcjonariuszy służb specjalnych - Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, utwierdzające w tym przekonaniu poszkodowanych i takie, która tą grupę przestępczą założyły i kierowały” - podał Kaczorek.

Według ustaleń Biura, zatrzymani uwiarygadniali swoje wpływy w celu wyłudzenia kilkuset tysięcy złotych, m.in. ze spółek skarbu państwa. Według CBA, grupa działała od 2015 r. do końca 2017 r.

Prokuratura informowała wówczas, że członkowie grupy kontaktowali się z różnymi firmami z branży paliwowej i farmaceutycznej, następnie w zamian za korzyści majątkowe deklarowali załatwienie różnych spraw. "Miało to polegać na roztoczeniu nad taką firmą swoistego parasola ochronnego. W ramach owej ochrony podejrzani zapewniali, że wobec podmiotów, które nawiążą z nimi współpracę nie zostaną wszczęte przez organy skarbowe postępowania kontrolne i karne” - mówił w styczniu powiedział Waldemar Łubniewski - rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach, pod której nadzorem toczy się śledztwo CBA.