Dziennik Gazeta Prawana logo

Radio ZET: CBA zatuszowała przeciek i zwolniła szefa lubelskiej delegatury za jego ujawnienie. Szef Biura odpowiada

25 kwietnia 2018, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
CBA
CBA/PAP Archiwalny
Były szef lubelskiej delegatury CBA, który po tym, jak wykrył i ujawnił przeciek, został zwolniony. Do przecieku doszło, kiedy CBA rozpracowywało współpracownika znanej posłanki PiS - pisze Radio ZET. Szef CBA, Ernest Bejda, wydał w te sprawie oświadczenie.

To afera starachowicka bis - ocenia b. szef CBA i wskazuje, że mogło dojść do zagrożenia życia prowadzących operację. CBA odpowiedziało Radiu ZET, że nie znalazło podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

Radio ZET dotarło też do listu potwierdzającego fakty, który były dyrektor lubelskiej delegatury Tomasz G. wysłał do Jarosława Kaczyńskiego.G. potwierdził wysłanie listu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ale jak dodał, od października 2016 roku nie otrzymał odpowiedzi.

.@RadioZET_NEWS W CBA zatuszowano przeciek o tajnej operacji-twierdzi jeden z b. szefów Biura. Do przecieku doszło, kiedy rozpracowywano współpracownika znanej posłanki PiS. Dyrektor delegatury w Lublinie,który ujawnił przeciek, został zwolniony. Napisał o tym do J.Kaczyńskiego. pic.twitter.com/zVsJ2upPVw

Mariusz Gierszewski (@MariuszGierszew) 24 April 2018

W liście ujawnił, że 10 grudnia 2015 roku powiadomił szefa CBA Ernesta Bejdę o uzasadnionym podejrzeniu, że jeden z funkcjonariuszy ostrzegł osobę, wobec której prowadzono tajną operację. Mimo zebrania mocnych dowodów wobec funkcjonariusza nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego, a tylko wyjaśniające, które miało zadziwiający przebieg. Jak relacjonuje Tomasz G., wezwano funkcjonariusza i zapoznano go z podejrzeniami kierowanymi wobec niego.

- napisał były szef delegatury CBA.

W wyniku dziennikarskiego śledztwa udało się ustalić, że podejrzewany o przeciek funkcjonariusz miał dowiedzieć się o tajnej operacji Biura prowadzonej wobec współpracownika jednej z posłanek PiS i ostrzec go o tym, że jest podsłuchiwany. Radio ZET ustaliło, że funkcjonariusz o operacji miał dowiedzieć się z materiałów operacyjnych, na czytaniu których został nakryty w kancelarii tajnej. Śledztwo CBA po tych zdarzeniach utknęło w martwym punkcie.

Były szef CBA Paweł Wojtunik ocenia całą sprawę jako skandal i drugą aferę starachowicką z tą różnicą, że chodzi o ostrzeżenie ludzi polityki, a nie gangsterów.

CBA zapewnia, że postępowanie wewnętrzne w lubelskiej delegaturze CBA nie dało podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

Szef CBA wydaje oświadczenie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Radio ZET
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj