Do kaliskiego domu byłego komendanta głównego policji Zbigniewa Maja funkcjonariusze CBA weszli krótko po szóstej rano. O podobnej porze zatrzymano byłych dyrektorów delegatur CBA w Poznaniu i Łodzi. Ich mieszkania zostały przeszukane. Informację jako pierwsze podało radio RMF FM.
– – informował Piotr Kaczorek z CBA.
Nieoficjalnie mówi się, że powodem zatrzymania może być to, że gdy prowadzono postępowanie przeciwko Majowi, ten próbował się od pozostałych dwóch zatrzymanych dowiedzieć, o co dokładnie chodzi.
– – pyta Marek Biernacki, były minister spraw wewnętrznych. – – ocenia polityk.
Nie był to jedyny w ostatnim czasie spektakularny przypadek zatrzymań byłych wysokich rangą urzędników.
W ubiegłym tygodniu został zatrzymany Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO i nieformalny doradca prezydenta Andrzeja Dudy. Po przewiezieniu ze Szczecina do Białegostoku i kilkugodzinnym składaniu zeznań został wypuszczony na wolność. Musiał jednak wpłacić depozyt w wysokości 500 tys. zł. Zarzuca się mu pranie pieniędzy. Sprawa ma związek ze złożonym u niego depozytem, o którym Królikowski sam poinformował organy ścigania.
"" – napisał w oświadczeniu prawnik. "" – wyjaśniał dalej.
Ponad miesiąc wcześniej, 29 marca, zatrzymany przez CBA został Jacek Kapica, wiceminister finansów w latach 2008–2015. Zarzucono mu niedopełnienie obowiązków służbowych "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innych osób w łącznej kwocie ponad 21 mld zł". Po przewiezieniu z Warszawy do Białegostoku i postawieniu zarzutów także on został zwolniony. W ub. tygodniu Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że zatrzymanie było bezzasadne, a wyznaczona kwota poręczenia (500 tys. zł) zbyt wysoka. Zarówno Kapica, jak i Królikowski twierdzą, że nie odmawiali współpracy z prokuraturą.
Do zamknięcia tego wydania DGP nie było informacji, czy były szef policji i funkcjonariusze CBA zostali wypuszczeni na wolność.