Były Komendant Główny Policji Zbigniew Maj usłyszał w środę wieczorem łącznie 10 zarzutów, m.in. ujawniania informacji z prowadzonych postępowań karnych oraz na temat planowanych dopiero czynności.
Maj i b. dyrektorzy łódzkiej i poznańskiej Delegatury CBA zostali zatrzymani w środę rano przez agentów CBA na polecenie Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie. Zostali przewiezieni do Rzeszowa, gdzie odbyły się czynności procesowe z ich udziałem.
W czwartek w Poznaniu Maj podkreślił, że materiał dowodowy zebrany przez śledczych w jego sprawie, w przeważającej mierze pochodzi z podsłuchów.
– zaznaczył Maj.
B. komendant zwrócił się też z pytaniem, czy w zaistniałej sytuacji zastosowanie podsłuchów "miało służyć tylko i wyłącznie do tego, żeby udokumentować dokonanie przestępstw". - podkreślił.
– powiedział Maj.
Zbigniew Maj: Uważam, że wczorajsze zajścia były na 100 proc. przygotowane
Uważam, że wczorajsze zajścia, od początku do końca, nie chcę powiedzieć, że były ukartowane, ale były na 100 proc. przygotowane – powiedział w czwartek w Poznaniu b. Komendant Główny Policji Zbigniew Maj
Jak mówił, "oprócz wejścia do mojej posesji nastąpiło wejście do drugiego mojego domu. Tak naprawdę, w czynnościach uczestniczył 80-letni teść, który pomijam kwestię prawną, nie był do tego w ogóle upoważniony, bo nie jest to osoba, której zleciłem możliwość wykonywania czynności w moich pomieszczeniach".
Maj zwracając się do dziennikarzy powiedział: – dodał.
– dodał.
"Rozmawiając z dziennikarzami nie naraziłem ani interesu publicznego, ani interesu śledztwa"
Rozmawiając z dziennikarzami na pewno nie naraziłem ani interesu publicznego, ani interesu śledztwa, a dbałem tylko o wizerunek mojej instytucji, instytucji, którą wtedy kierowałem – powiedział Zbigniew Maj.
– mówił w czwartek w Poznaniu b. Komendant Główny Policji Zbigniew Maj.
Jak dodał, 8 z tych zarzutów dotyczy dwóch spraw kryminalnych, w tym sprawy Kajetana P., który 3 lutego 2016 r. pod pozorem rozpoczęcia nauki języka włoskiego spotkał się z tłumaczką Katarzyną J. w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Tam – jak wynika z ustaleń śledczych – zabił ją nożem; by ukryć zwłoki i uniknąć odpowiedzialności, rozczłonkował je i przewiózł do wynajmowanego przez siebie mieszkania. Następnie uciekł. Zatrzymano go po 11 dniach na Malcie i przekazano stronie polskiej.
Jak mówił, zarzuty dotyczą głównie informacji ze śledztw, jakie Maj miał przekazywać dziennikarzom. – podkreślił Maj.
Jak dodał, w czasie kiedy kierował polską policją, jej wizerunek był – jak wskazał – "bardzo nadszarpnięty".
– mówił.
Dodał, że zarzuty w jego ocenie nie mają pokrycia w materiale dowodowym. – podkreślił Maj.