Spotkaliśmy się tutaj, aby pan minister wytłumaczył, jak to jest możliwe, że w jego resorcie dochodziło do takich nieprawidłowości - wskazała.

Zdaniem Wassermann ws. Amber Gold wystąpiło "bardzo wiele problemów w samym Ministerstwie Finansów i to jest największym problemem dla pana ministra".

Tam jest bezczynność wszystkich departamentów, które były w ministerstwie, bezczynność inspektora informacji finansowej, inspektora kontroli skarbowej. Wysłano na kontrolę po prawie dwóch latach urząd skarbowy, który nie miał nawet połowy uprawnień tych, które ma urząd kontroli skarbowej - opisywała.

Tymczasem - jej zdaniem - "wystarczyła jedna rzecz" - "wystarczyło po prostu sprawdzić rachunki, zobaczyć, jakie są obroty i w tym momencie generalny inspektor informacji finansowej miał podstawę do tego, aby zawiadomić prokuraturę, aby blokować te rachunki".

Przede wszystkim, aby wezwać banki do tego, aby uruchomiły swoje procedury przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy - wskazała.

Wassermann przekonywała, że instrumentów było bardzo dużo, a "ministerstwo nie skorzystało z żadnych".

Wysłało po dwóch latach urząd skarbowy, który sobie w żaden sposób nie poradził z tą kontrolą. Nie tylko nie poradził sobie na ówczesnym etapie, ale zakończył swoją działalność totalną klęską, przegrywając wszystkie sprawy z syndykiem - mówiła.

Podkreśliła też: Pan minister powinien zastanowić się, patrząc przy pomocy kamer w oczy pokrzywdzonych, jak mówi do nich, że żadne działania ze strony urzędu skarbowego nie miały znaczenia, bo Marcin P. po prostu lepiej przygotował(by) się do kontroli. I mówi to minister finansów podatnikom, którzy co miesiąc odprowadzają podatki do urzędu skarbowego, którzy się uczciwie rozliczają. To nie przystoi.