- Od początku byłem przekonany o tym, że Wojsko Polskie weźmie udział w obchodach, że Adamowicz jest za słaby, ażeby zablokować polskiemu wojsku udział w uroczystościach na Westerplatte - skomentował w rozmowie z PAP Andrzej Gwiazda.

Działacz opozycji antykomunistycznej w czasach PRL dodał, że brak zaproszenia wojska na uroczystości według niektórych był komentowany tym, że prezydent Gdańska "chciał sobie w ten sposób poprawić pozycję wyborczą". - Według mnie to nieprawda. Zrobił to, ponieważ wiedział, że już jest na straconej pozycji - ocenił Gwiazda.

Gwiazda zaznaczył, że w jego ocenie udział Wojska Polskiego w uroczystościach na Westerplatte jest "absolutnie bezdyskusyjny".

- Tutaj polskie wojsko zostało podstępnie przez III Rzeszę zaatakowane, i to nie jest uroczystość patriotyczna tego typu, że śpiewamy np. zakazane piosenki z czasów okupacji niemieckiej, serwujemy pączki i dzieci się bawią w jakąś grę z patriotycznymi akcentami. To była uroczystość państwowa i ogólnonarodowa - podkreślił.

Gwiazda dodał, że żołnierze, którzy zginęli w obronie Westerplatte, to bohaterowie, zaś prezydent Gdańska "nie może mówić, kto będzie oddawał im cześć".

Adamowicz: Zostałem zapewniony przez MON, że nie będzie Apelu Smoleńskiego

- Mam słowa uznania dla polskich harcerzy, ale na Westerplatte walczyli żołnierze Wojska Polskiego; ceremoniał wojskowy jest jednoznaczny i to oficer WP odczyta Apel Pamięci - oświadczył wcześniej w piątek szef MON Mariusz Błaszczak.

Mariusz Błaszczak pytany przez dziennikarzy o to czy dopuszcza możliwość, by to harcerz odczytał "naprzemiennie" z oficerem Apel Pamięci w czasie uroczystości na Westerplatte odparł, że ceremoniał wojskowy jest jednoznaczny i wyjaśnił, że to oficer Wojska Polskiego odczytuje apel.

Ja oczywiście mam słowa uznania dla polskich harcerzy, ale na Westerplatte walczyli żołnierze Wojska Polskiego. To była pierwsza bitwa II wojny światowej. Żołnierze WP odznaczyli się męstwem legendarnym; obrona Westerplatte przeszła do legendy. Obrońcy byli szanowani nawet przez wojsko niemieckie, które napadło 1 września 1939 r. na Polskę - podkreślił szef MON.

Porozumieliśmy się, że w 100-lecie ZHP harcerze wygłoszą przesłanie, które zakończą przypomnieniem nazwisk reprezentatywnych dla harcerzy poległych, zamordowanych w czasie II wojny światowej. To przesłanie poprzedzi następny punkt, jakim będzie Apel Pamięci odczytany przez oficera Marynarki Wojennej - poinformował z kolei prezydent Gdańska.

W ramach Apelu Pamięci wygłaszanego co roku w czasie gdańskich uroczystości, wymieniani są polegli za ojczyznę, w tym żołnierze z Westerplatte, po ich "wezwaniu" pada hasło "Stańcie do apelu". Jest szansa i taka padła propozycja, wydaje mi się że bardzo dobra, aby na wezwania oficera wspólnie odpowiedzieli młodzi żołnierze - członkowie Kompanii Reprezentacyjnej wraz z młodymi harcerzami – powiedział Adamowicz. Dodał, że został zapewniony przez przedstawiciela Ministerstwa Obrony Narodowej", że uroczystości na Westerplatte nie będzie towarzyszył tzw. Apel Smoleński.

Przed tygodniem minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak ujawnił, że - decyzją prezydenta Gdańska - wojsko nie zostało zaproszone do udziału w odbywających się 1 września na Westerplatte uroczystościach. Zażądał jednocześnie od Adamowicza zmiany decyzji w tej sprawie. Błaszczak podkreślił, że nie wyobraża sobie, aby 1 września na Westerplatte nie było Wojska Polskiego.

Adamowicz, odnosząc się wtedy do słów Błaszczaka, powiedział, że Wojsko Polskie jest integralną częścią Westerplatte, zaś przedstawiciele służb mundurowych jak co roku są zapraszani i będą uczestniczyć w uroczystościach 1 września. Tego samego dnia MON zareagowało. Resort obrony oświadczył, że prezydent Gdańska skłamał na konferencji prasowej mówiąc, że Wojsko Polskie zostało zaproszone na uroczystości na Westerplatte. MON podtrzymało swoje żądanie ws. przywrócenia obecności wojskowej podczas uroczystości 1 września.