Dziennik.plKraj

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

Kolejna wstrząsająca opowieść z domu terroru w Radości

2007-12-07 | Ostatnia aktualizacja: 18:00 | Komentarze: 0 | skomentuj
Ewakuacja pensjonariuszek domu opieki "Betania" w Radości

Ewakuacja pensjonariuszek domu opieki "Betania" w Radości Fot. RAFAL MESZKA / Inne

W domu opieki w Radości była prymitywna obsada personelu. Staruszki bito, szarpano i przywiązywano do łóżek - wspomina pani Barbara w rozmowie z tvn24.pl. Jej mama przebywała tam kilka miesięcy. "Personel wyłudzał też pieniądze od rodzin" - opowiada internautka.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pani Barbara napisała do tvn24.pl, gdy zobaczyła wstrząsające materiały o sytuacji w domu opieki dla starszych kobiet w Radości. Ujawnił je dziennik "Polska".

Mama pani Barbary żaliła się na bicie, kopanie i wyzwiska. "Początkowo nie traktowałam tego bardzo serio, chociaż wewnętrznie czułam, że coś się dzieje. Zdecydowałam się rozmawiać z kierowniczką. Pani Kasia śmiała się, mówiła, że mama zmyśla" - opowiada internautka.

"Wielokrotnie widziałam, jak kobiety były szarpane, przywiązywane sznurkami do łóżek" - dodaje, choć samego bicia nie widziała.

Barbara podejrzewa, że kobietom podawano środki uspokajające i nasenne. "Moja mama chodziła jak po narkotykach. W ogóle było ciężko z nią rozmawiać, co chwilę zasypiała" - wspomina.

Pani Barbara nigdy nie zapomni sytuacji, gdy odwiedzając matkę, zobaczyła ją w bardzo złym stanie. "Pensjonariuszki powiedziały, że mama upadła w łazience i mocno uderzyła się w głowę. Nie chciałam uwierzyć. Jednak nie miałam dowodu" - tłumaczy.

Pani Barbara twierdzi też, że opiekunki wyłudzały pożyczki, których nie oddawały. Jedna z pracownic pożyczyła 100 złotych od jej brata. "Jak nie pożyczyć na życie kobiecie, od której zależy komfort życia własnej matki, której nie można na razie zapewnić sensownej opieki" - tłumaczy pani Barbara. Kobieta pieniędzy nigdy nie oddała.

Po kilku miesiącach Barbara zabrała mamę z Radości do domu opieki w Międzylesiu. Jej stan zdrowia znacznie się polepszył. "Mama samodzielnie chodzi, je, myje się, ścieli łóżko. Oczywiście, ma kłopoty z pamięcią, ale to nieba a ziemia w porównaniu z tym, co było" - dodaje.

Kierowniczka domu opieki w Radości zaprzecza, że pensjonariuszki były źle traktowane. Sprawę bada policja i prokuratura.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl