- Saleta jest osłabiony po operacji
- Saleta: Moja córka będzie zdrowa
- Matki-aktorki podziwiają poświęcenie Salety
- Przemysław Saleta wygrywa walkę ze śmiercią
- Ksiądz: Nerki i wątroby nie rosną na drzewach
- Przemysław Saleta może trafić za kratki
- Joanna Pacuła rzuciła Hollywood
- Saleta: Oddam nerkę córce
- Lekarze wybudzili Saletę ze śpiączki
- Saleta święta spędzi z córeczką
- Doda: Będę się modlić o zdrowie Salety
Lekarze przyznają jednomyślnie, że przeszczep rodzinny daje większe powodzenie, niż kiedy dawcą jest ktoś zupełnie niespokrewniony. Nicole czekają jeszcze ponad dwa tygodnie leżenia w Klinice Nefrologii i Transplantacji Nerek w Centrum Zdrowia Dziecka. "Od razu po operacji zaczyna się tzw. leczenie immunosupresyjne. Z jednej strony jest ono dobroczynne, bo chroni przeszczep. Ale powoduje też większą skłonność do zakażeń i wiele objawów niepożądanych od stosowania różnych leków" - powiedział "Faktowi" profesor Ryszard Grenda, nefrolog-transplantolog z CZD, który zajmuje się małą Nicole. Rodzice dziewczynki na pewno jednak otoczą ją właściwą opieką i wszystko będzie w porządku.
Nawet po wyjściu ze szpitala Nicole będzie musiała przychodzić na regularne wizyty. Im dalej od operacji, tym są one rzadsze i mniej uciążliwe. Trzeba ciągle kontrolować, czy przeszczep działa prawidłowo. To jeszcze nie wszystko. "Pacjent musi codziennie przyjmować leki, rano i wieczorem. I to całymi latami" - mówi nam profesor Grenda. Zdrowie ma, jak widać, swoją cenę. Ale zawsze warto ją zapłacić.
Przemek Saleta, czyli dawca nerki, również czuje się bardzo dobrze. "Jestem bardzo szczęśliwy, że przeszczep się udał. Mam nadzieję, że ze szpitala wyjdę już niedługo" - powiedział bokser w rozmowie z "Faktem".









Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!