Milion dla Anny Kalaty do kontroli
Dwa tygodnie - tyle czasu potrwa kontrola Komisji Nadzoru Finansowego w PZU. Chodzi o ponad milion odszkodowania dla byłej minister pracy Anny Kalaty. Działaczka Samoobrony dostała je w kilka miesięcy po tym, jak jej głos umożliwił Jaromirowi Netzlowi utrzymanie fotela prezesa Państwowego Zakładu Ubezpieczeń.
- PZU dawało zarobić znajomym
- Eurooszust pod lupą śledczych Unii
- Europoseł: Przepraszam i odwołuję żonę
- Kto wygrał rządowy przetarg za 12 mln
- Władze PZU wyprowadziły 21 milionów?
- Droga limuzyna od PZU dla byłego szefa CBŚ
- Nie daje się nagród za normalność
- Pitera ściga Leppera i Giertycha
- Co dalej z naszymi emeryturami?
- Zatrzymanie Netzla i Kornatowskiego było zasadne
- PZU ma już nowego prezesa
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Artur Kluczny tłumaczył dziś, że członkowie Komisji wstrzymują się od głosu, jeśli uznają, że "ich powiązania z wnioskodawcą sprawy mogą powodować stronniczość". "Gdybym ja znajdował się w sporze - wyłączyłbym się z głosowania" - dodał Kluczny.
Powodu, by nie brać udziału w głosowaniu nad zaakceptowaniem Jaromira Netzla nie widziała jednak - jak wynika z doniesień prasy - minister pracy Anna Kalata. Jej mąż i dzieci od ponad 10 lat toczyli z Państwowym Zakładem Ubezpieczeń sądowy spór o wypłatę odszkodowania po wypadku samochodowym. Ślimacząca się sprawa kilka miesięcy po kluczowym dla Netzla głosowaniu nabrała przyspieszenia - czytamy w "Newsweeku".
Głos Kalaty uratował Netzla
PZU zawarło z rodziną pani minister ugodę sądową, na podstawie której firma wypłaciła ponad milion złotych. "Rzeczywiście, prezes Netzel przedstawił sprawę zarządowi" - przyznaje w rozmowie z "Newsweekiem" Jolanta Strzelecka, była wiceprezes ubezpieczyciela.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kilka miesięcy wcześniej Anna Kalata uratowała skórę Jaromirowi Netzlowi. Gdy 19 grudnia 2006 roku Komisja Nadzoru Finansowego decydowała, czy Netzel będzie nadal zasiadał w fotelu prezesa PZU, na pozytywnym wyniku głosowania zaważyło właśnie poparcie minister pracy. Głosowanie zakończyło się wynikiem 4:3 dla Netzla.
"Osoba, której najbliżsi byli w sporze z PZU, nigdy nie powinna zasiadać w organach nadzorujących spółkę i prowadzić rozmów w spornej sprawie" - mówi "Newsweekowi" profesor Antoni Kamiński, założyciel polskiego oddziału Transparency International, organizacji, która tropi korupcję. Nazywa to krótko: konflikt interesów.
"Nie znałem pani minister"
Były prezes PZU bagatelizuje sprawę i nie łączy tych dwóch faktów. "W grudniu 2006 roku, gdy zapadała decyzja KNF, nie wiedziałem o sprawie rodziny Anny Kalaty, a jej samej nie znałem" - tłumaczy "Newsweekowi". Jak dodaje, roszczenia rodziny byłej minister były zasadne i sąd mógł przyznać w tej sprawie o wiele większe odszkodowanie niż milion złotych. Nawet 100 milionów. Stąd ugoda.
"Zarząd PZU wydał więc dyrektywę, by - gdy roszczenia są zasadne - zawierać ugody. Inaczej narażałoby to firmę na koszty postępowań, które często przewyższały kwotę, jakiej pierwotnie domagali się poszkodowani" - twierdzi Jaromir Netzel.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!