Środowiska żydowskie grożą, że pozwą Polskę przed międzynarodowe sądy. "Tak się stanie, jeśli rząd nie spełni naszych oczekiwań" - mówi "Polsce" Andrzej Zozula z zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich.

Spełnienie żądań byłych właścicieli oznacza katastrofę dla polskiego budżetu. Dla porównania, cały budżet NFZ na 2008 r. to 48,9 mld zł, a wszystkie długi szpitali wynoszą ok. 10 mld zł. Za roszczenia byłych właścicieli można by wybudować ponad 2 tys. km autostrad - wylicza dziennik "Polska". "Puścimy budżet państwa z torbami" - mówi bez ogródek Mirosław Szypowski, prezydent Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.

Co na to rząd? Miesiąc temu zaproponował dawnym właścicielom odszkodowania w wysokości 20 proc. aktualnej wartości mienia, szacując, że cały majątek do zwrotu wart jest ok. 150 mld zł.

Na rekompensaty przewidział więc 30 mld zł. -"Wyższa kwota jest nie do udźwignięcia. Nie zamierzamy ustąpić przed tymi naciskami " mówi Tadeusz Aziewicz z PO, szef sejmowej komisji skarbu.

Właściciele nie tylko odrzucają tę ofertę, ale też twierdzą, że rząd specjalnie zawyżył kwotę roszczeń, żeby zaszokować Polaków skalą problemu i wzbudzić do nich niechęć. I chcą stuprocentowej rekompensaty za swój majątek.

W dodatku twierdzą, że mogliby żądać od Polski więcej - za to, że nie mogli dysponować swoimi majątkami w ostatnich 19 latach.

Niewykluczone, że rząd będzie musiał jednak pójść na kompromis, bo procesy mogą kosztować państwo fortunę i są skazane na przegraną. Już w tej chwili w sądach w Polsce i za granicą toczy się ok. 600 procesów o odzyskanie mienia.

"Może powstanie rozwiązanie, które będzie w interesie i państwa, i poszkodowanych" - ma nadzieję Waldy Dzikowski, wiceszef klubu PO.

Marek Suski z PiS jest bardziej zdecydowany: "Majątki powinny być oddane. Jeśli to niewykonalne, konieczna jest możliwie jak najwyższa rekompensata. Ale sto procent jest raczej niewykonalne" - czytamy w dzienniku "Polska".