Prokuratura twierdzi, że była posłanka Platformy namawiała podających się biznesmenów agentów CBA do wręczenia 100 tysięcy złotych łapówki, a burmistrza Helu Mirosława W. do jej przyjęcia. Chodziło o ustawienie przetargu na zakup atrakcyjnej nieruchomości na Półwyspie Helskim, wartej 3 miliony złotych. To pierwszy zarzut.

Drugi zarzut dotyczy pośredniczenia w tej transakcji i powoływania się na wpływy u burmistrza Helu. Beacie Sawickiej grozi za to 10 lat więzienia. Burmistrzowi również.

CBA ma nagrania, na których Beata Sawicka w parku przyjmuje łapówkę od fałszywych biznesmenów. Jak ujawniło biuro, agenci wręczyli jej 100 tysięcy złotych w dwóch transzach. Zatrzymali ją w jednym z poznańskich hoteli, tuż przed jesiennymi wyborami w zeszłym roku, gdy odbierała od niej część tej kwoty.

Gdy afera wyszła na jaw, Beata Sawicka szlochając przed kamerami, tłumaczyła, że jest niewinna i padła ofiarą skierowanej przeciw niej prowokacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przekonywała, że akcja miała pogrążyć Platformę Obywatelską przed wyborami. Skarżyła się, że agent ją uwiódł i błagała szefa CBA o litość.

"Zwracam się do Pana ministra Kamińskiego z błaganiem o to, by mnie nie linczował. Jak będę miała zaszczyt spotkać się z dziećmi Blidy, powiem, jakie to uczucie zaszczutego człowieka" - łkała na konferencji w Sejmie.

p

Na słynnej konferencji prasowej przed wyborami CBA ujawniło nagrania rozmów telefonicznych posłanki Beaty Sawickiej. Dotyczyły one przetargu na Helu, ale też planów Sawickiej na przyszłość - po wygranych wyborach.

Oto kilka fragmentów:

Sawicka: Jest coś do wzięcia

X: kobieta
Y: znajomy kobiety

X: A co do tamtego gościa, przed chwilą dzwoniłam, mój kolega, przyjaciel, którego znasz z opowiadań, powiedział panu burmistrzowi, podał imię i nazwisko i powiedział, że ten pan prawdopodobnie przyjedzie za tydzień. Pan burmistrz powiedział, że nie ruszy sprawy bez mojej rekomendacji, co dla mnie jest niebezpieczne, stąd jeszcze raz apeluję (treść niezrozumiała) ... czy gra jest warta świeczki.

Y: Rozumiem

X: Bo ten telefon, którego byłeś świadkiem, świadczy o tym, że dobierają mnie się do dupy.

Y: mhm

X: Dobrze?

Y: Dobrze

X: Powiem szczerze, że chciałabym to doprowadzić do końca, jeżeli coś z tego mielibyśmy oboje albo ty. Ale jeżeli jest tylko za friko, to to pieprzę.

Y: mhm, rozumiem. ...Dobrze, natomiast tutaj w tej materii, o której ci powiedziałem, rozumiesz (treść niezrozumiała, przerwana wypowiedzią X)

X: Ty mi nie mów o tej materii, co mi powiedziałeś, bo to już skończony temat.

Y: Aaaa

X: Ja zaczynam ten drugi wątek, bo to jest coś do wzięcia.

Y: mhm

X: Więc wiesz, jest możliwość załatwienia sprawy i może na tym byś ugrał coś, natomiast zastanów się, czy facet jest na tyle jola... lojalny i w porządku, żebyś coś z tego miał

Y: Jolalny

X: Pamiętaj, pamiętaj ile ja ryzykuję

Y: Pamiętam

X: Widzisz co robi CBA i cała reszta

Y: Widzę

X: Tymi, którzy byli, był zafascynowany, po prostu w szoku

Y: mhm

X: Ja w środę się spotykam po siedemnastej, bo oni tu przyjeżdżają

Y: mhm

X: To się spotkam z nimi na godzinę, półtora, zjem jakąś kolację i pogadamy o konkretach, bo o to poprosili przed chwilą, natomiast nie ukrywam, że jest szansa, żeby mu załatwić sprawę

Y: mhm

X: Jest, uważam, że powinniśmy to wykorzystać, ale to tylko my wiemy, więc poprowadź tak rozmowę, żeby wiedział, że za ten kontakt ja coś muszę mieć

Y: mhm, nie musisz mi dwa razy powtarzać, wiem wszystko

X: No dobra, na razie

Sawicka: Biznes na służbie zdrowia będzie robiony

X: kobieta
Y: funkcjonariusz

Y: Dobra Beata, powiedz mi teraz, jak wygląda ta sprawa y... Bo Z mi mówił, że rysuje się jakaś szansa na temat związany ze służbą zdrowia.

X: Tak

Y: Ale on jest aktualny? Czy, czy w związku z tym co sie dzieje, to jest już nieaktualny?

X: W tej chwili to wszystko trochę wyhamowało.

Y: Mhm...

X: Natomiast y ... ja ma grupę ludzi, to nie jest duża grupa ludzi, bo nas jest troje.

Y: Mhm.

X: Którzy mają, tworzą, wiadomo, prawo i tak dalej, ale przede wszystkim mają ogromną wiedzę na temat tego, co będzie w przyszłości, czyli prywatyzacja jednostek organizacyjnych służby zdrowia.

X: Mhm.

X: Będzie racjonalizacja sieci szpitali, będą samorządy zbywały majątki trwałe, czyli będą i sprzedawać i przekształcać szpitale w spółki prawa handlowego.

Y: Mhm.

X: No wiadomo, że będzie medycyna prywatna, będą szpitale prywatne. Od czego sie będzie zaczynał? Od tego, że trzeba będzie stanąć do przetargu i kupić szpital.

Y: No dobra, a gdzie tu jest dla mnie interes? Ja zawsze musz od od końca, że tak powiem, gdzie zarabiam?

X: Gdzie zarabiasz?

Y: I jak zarabiam?

X: Po pierwsze, są budynki, przychodnie.

Y: Mhm...

X: W centrum miasta.

Y: No no, ale to jakaś wycena będzie przecież zrobiona.

X: No, będzie robiona.

Y: To nie pójdzie, nie pójdzie za jakieś śmieszne, bagatelne .

X: Mhm, no różnie to bywa, tego jeszcze nie umiemy określić, jeszcze ustawa nie podpisana, aczkolwiek, jak to ruszy to będą ci mieli farta, którzy pierwsi będą wiedzieć.

Y: Mhm...

X: I dlatego (treść niezrozumiała) to nie chodzi o to, aby zła przychodnia i stary budynek.

Y: Mhm...

X: Do zagospodarowania tylko chodzi, przede wszystkim o ziemię prawda?

Y: Mhm, mhm.

X: Ale tak, jak na przykład u mnie, na zachodzie są y... szpitale, sanatoria w pięknych obiektach, również zabytkowych, które będą przekształcone na domy wczasowe, na zakłady opieki długoterminowej.

Y: To dla mnie jasna sprawa, jeżeli będzie dobra wycena, no to wiadomo, nie ma o czym mówić. A co dalej?

X: Moja grupa chce się przede wszystkim to co ja mówię do nich, a oni mnie słuchają. Nas interesuje Warszawa.

Y: Mhm, mhm.

X: Duże miasta, potem po prostu.

Y: Ale ja rozumiem, że sprzedaż będzie y... obwarowana przepisami związanymi z tym, że w dalszym ciągu w tych budynkach należeć będzie mhm, trzeba będzie prowadzić działalność związaną ze służbą.

X: Niekoniecznie.

Y: Niekoniecznie?

X: Nie niekoniecznie, najpierw będzie dochodziło do likwidacji.

Y: Mhm, aaa.

X: Do przekształcenia, a później do zbycia.

Y: Aha.

X: Natomiast, jeżeli będzie y..., na przykład, ze szpitala czy przychodni tworzona spółka prawa handlowego, to przejmujesz i budynek i strukturę i ludzi.

Y: No dobrze...

X: Uwierz mi, że.

Y: ...ale to mówimy teraz o gołych przepisach, które będą regulowały coś takiego, natomiast gdzie wcisnąć nas, jak wcisnąć nas?

X: No, wy byście byli właścicielami.

Y: No przy... no właśnie.

X: Właścicielami szpitala, przychodni i tak dalej.

Y: No, ja to rozumiem, dlatego się pytam ja to zrobić?

X: No to od tego będziemy my.

Y: Aha aha.

X: A co by powiedzieć, dzisiaj to tak mówię oczywiście ...

Y: Jasne

X: ...ogólnikami, natomiast do tego typu spraw będzie pierwszy macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy, a dzisiejsza (............)

Y: Związanej ze służbą zdrowia, tak?

X: Tak, lekarze.

Y: Aha, aha.

X: Z tym, że maja ze sobą pracę jako ordynatorzy, dyrektorzy ZOZ-u, dzisiaj są parlamentarzystami.

Y: Mhm.

X: I jeżeli pojawia się naprawdę, to nie jest (treść niezrozumiała) ale coś na czym można zrobić biznes, no to dlaczego nie. My mamy jedne możliwości, wy macie drugie możliwości.

Y: Mhy.

X: Będzie oferta, będzie propozycja, będzie wprowadzenie, porozmawiamy o tym, co być może będzie w przyszłości, zaproszę was, pogadacie, oni powiedzą co można, jaki biznes, a wy określicie czy to...

Y: Jasne, mhy.

X: ... jest fajne czy nie.

X: No ale wiesz.

Y: Świetnie.

X: Jest taki, dla przykładu, szpital górniczy, na przykład, przy KGHM-ie, ja już dzisiaj wiem, że ten szpital będzie prywatyzowany, świetne wyposażenie kardiologiczne, świetny zespól lekarzy.

Y: Mhm.

X: To jest zakład pracy, funkcjonuje to jest na lata (treść niezrozumiała).

Y: Mh, mh, mh.

X: Natomiast jak to zrobić, to wszyscy czekają na ustawę.

Y: Mhm.

X: A ustawa miała być w sierpniu, ale Religa jej nie wprowadził, no bo wiadomo, co się w parlamencie dzieje.

Y: Mhm.

X: Natomiast w momencie, kiedy ruszy nowy parlament, on ruszy od grudnia podejrzewam, że przez pierwsze pół roku, gdzieś koło maja, czerwca, można spodziewać się, że machina ruszy.

Y: Mhm.

X: Biznes na służbie zdrowia będzie robiony.