Szczegóły sprawy, będącej częścią prowadzonego od ponad roku śledztwa, przedstawił w niedzielę zespół prasowy śląskiej policji. Niebezpieczne znalezisko to efekt policyjnego przeszukania trzech wytypowanych miejsc na Śląsku i w Małopolsce.

"Niebezpieczne znaleziska zbadają teraz policyjni balistycy i eksperci, którzy ustalą, na ile broń jest sprawna i czy była w przeszłości wykorzystywana przez przestępców. Od tego zależeć będą zarzuty, jakie usłyszy zatrzymany w tej sprawie mężczyzna" - powiedział Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji.

W sumie policjanci przejęli 10 pistoletów (głównie czeskie CZ-tki), siedem karabinów maszynowych (w tym kałasznikow), pistolety maszynowe skorpion, "pepeszę", karabiny mauser i mosin, kilkanaście elementów broni oraz 220 sztuk różnej amunicji. Broń w większości jest w dobrym stanie technicznym.

Przejęta broń i amunicja w dużej części pochodzi z okresu drugiej wojny światowej lub wcześniejszego, ale są też egzemplarze z okresu powojennego. Posiadacze nielegalnego arsenału to m.in. kolekcjonerzy militariów, nie mieli jednak zgody na posiadanie broni. Przepisy stanowią, że posiadanie broni wytworzonej po 1850 roku wymaga takiego pozwolenia, tym bardziej, że duża część arsenału nadal nadaje się do wykorzystania.

W sumie w trwającym od ponad roku śledztwie, dotyczącym przede wszystkim broni i amunicji kupowanej przez internet, zarzuty usłyszało 21 osób. W toku śledztwa policjanci przejęli już łącznie 139 różnych jednostek broni oraz prawie 1,5 tys. nabojów i granatów. Przedmioty te w większości pochodziły z Czech. Śledczy planują kolejne zatrzymania w tej sprawie.

W toku tego samego śledztwa blisko dwa tygodnie temu policjanci przeszukali 35 miejsc w całej Polsce. Znaleźli m.in. rewolwery, pistolety, ciężkie karabiny maszynowe, granatniki, wyrzutnie pocisków przeciwpancernych i materiały wybuchowe.

Za handel nielegalną bronią i amunicją grozi do 10 lat więzienia, natomiast samo jej nielegalne posiadanie jest zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności.