Od stycznia biblioteka w Ustce przestanie dzwonić i pisać do dłużników. "Nie pomagały upomnienia, ani organizowane dwa razy do roku miesiące dobroci dla dłużników, w trakcie których można oddać książkę bez płacenia grzywny" - mówi DZIENNIKOWI dyrektor biblioteki Gabriela Rodziewicz.

Teraz ma nadzieję, że wynajęcie firmy windykacyjnej okaże się sukcesem, także finansowym. "Rekordzista jest nam winien prawie 1500 zł. Są osoby, które przetrzymują książki nawet od 10 lat. Od 2003 roku wysłaliśmy 200 upomnień i 1300 telefonów, z marnym skutkiem" - dodaje Rodziewicz.

Coraz więcej bibliotek w Polsce zamierza walczyć z nieuczciwymi czytelnikami właśnie w ten sposób. Tydzień temu umowę z prywatną firmą windykacyjną podpisała biblioteka ze Słupska.

"Wcześniej zgłaszaliśmy sprawy do sądu i komornika, ale nie zawsze udawało się odzyskać dług, a za postępowanie biblioteka musiała zapłacić. Zatrudnienie firmy windykacyjnej zmniejszy nasze koszty, a jeżeli firmie nie uda się odzyskać długu, nas nie będzie to nic kosztować" - mówi Tadeusz Matyjaszek, dyrektor słupskiej biblioteki.