Graś tłumaczył, że wysłanie GROM-u do Afryki to skomplikowana operacja logistyczna. Polscy żołnierze nie mogli by działać w osamotnieniu. Musieli by mieć bazę i wsparcie od jednostek, które już operują na wodach u wybrzeży Somalii. A do tej pory nikt do Polski nie zwracał się z prośbą o wysłanie do Afryki naszej doborowej jednostki komandosów.

"Żaden z sojuszników nie zwracał się ani do MSZ, ani do ministerstwa obrony o udział GROM-u, czy innej jednostki w opercji u wybrzeży Somalii" - mówił Graś w TVN24. "Taką informację trzeba między noworoczne bajki włożyć" - dodał.

"Rzeczpospolita" napisała dziś, że pomysł wysłania GROM-u z misją do Afryki pojawił się, kiedy w listopadzie somalijscy piraci porwali tankowiec "Sirius Star" z dwoma Polakami na pokładzie. Sami GROM-owcy mówią, że jeśli wysyła się ich na taką misję, to aby prowadzili "konkretne działania".

Przeczytaj, jak Unia walczy z piratami

Na artykuł szybko zareagowało MON. "Ministerstwo Obrony Narodowej nie planowało i nie planuje wysłania jakiejkolwiek jednostki wojskowej do działań antypirackich na wodach przy wybrzeżu Somalii" - ogłosiło ministerstwo w specjalnym komunikacie.

Do wyjazdu komandosów jest potrzebna zgoda prezydenta i premiera. "Rzeczpospolita" dowiedziała się ze źródeł zbliżonych do Pałacu Prezydenckiego, że prezydent Lech Kaczyński jest skłonny podpisać wniosek o udziale komandosów w misji.

Unijna operacja "Atalanta" u wybrzeży Somalii rozpoczęła się w połowie grudnia 2008 roku. Na tym ważnym szlaku żeglugowym tylko w ubiegłym roku piraci zaatakowali prawie 100 razy.