Jagoda, studentka dziennikarstwa, rocznik 1989:

”Nie zgodzę się z twierdzeniem, że żyjemy w fajnych, lepszych czasach. Ponadto uważam, że naszym rodzicom było łatwiej niż nam wkraczać w dorosłość, byli bardziej samodzielni, ich zawody i zarobki dawały możliwość zakupu własnego mieszkania, samochodu, posiadania dzieci. Dziś jest ciężej. Przed pokoleniem 89 stoi wielkie wyzwanie, nie wielka szansa. Musimy się kształcić, już nie wystarcza matura. Ale kogo w obecnych czasach stać na studia? Znam rodziców, którzy wypruwaja sobie żyły pracując na dwie zmiany, by utrzymać dziecko w wielkim mieście. Prawda jest taka, że większość mojego rocznika gnieździ się w ciasnych kawalerkach, domach studenckich, zalewa zupki w proszku i kuje po nocach czekając na lepsze jutro.

Niestety nikt nas nie zapewni, że za 5 lat będziemy mieli dobrą pracę i zadowalające zarobki. Skrót mgr przed nazwiskiem niewiele zmieni, jeśli nie mamy stryja prawnika, cioci lekarza, kuzyna w redakcji, nie pochodzimy z zamożnej rodziny i/lub dużego miasta.

Pokolenie 89 nie wkracza w dorosłość pozbawione kompleksów wobec Zachodu. Zawsze zazdrościliśmy i będziemy zazdrościć chociażby systemu szkolnictwa USA czy GB. Tam nacisk kładzie się na konkretne zainteresowania i pasje jednostki. My, polskie pokolenie 89, mamy zaśmiecone umysły pełne niepotrzebnych wzorów, pojęć, definicji. Kosztując wszystkiego po trosze nie byliśmy w tanie skosztować niczego dokładnie. Zostaliśmy skrzywdzeni przez system szkolnictwa. Jesteśmy w pewnym stopniu upośledzeni społecznie.

Nie widzę kolorowo naszej przyszłości. Będzie jeszcze gorzej. Jeśli nie wygramy w totolotka, nie odziedziczymy fortuny, to nie będziemy mieć własnego domu, wymarzonego samochodu, rasowego psa, a już na pewno nie będzie nas stać na dzieci. Zresztą po co mają rodzić się kolejne pokolenia bez szans na lepsze jutro?”