Na filmiku, który kilka dni temu znalazł się w internecie, prezenterka programu "Puls dnia" nie przebiera w słowach: "Naszym gościem był komandor klubu żeglarskiego <Mewa> Andrzej Jóźwiak. Zobaczmy w tej chwili fragment tej rozmowy" - zapowiada najpierw. Coś jednak zacina się i materiału z komandorem nie widać. Widać za to dziennikarkę. "Ja pier..., tej" - mówi do siebie. A po chwili odwraca się do techników. "Jeszcze sonda, ku... mać" - dodaje głośno.

>>> Zobacz, jak przeklina dziennikarka WTK

Po tym wydarzeniu w lokalnej stacji wprowadzono zakaz przeklinania w newsroomie. "Ludzie zaczęli się pilnować. Oczywiście zdarza się, że ktoś jeszcze przeklnie, ale widzę po sobie, że można to ograniczyć" - mówi Remigiusz Koziński, dyrektor programowy WTK. Dodaje, że nie były potrzebne żadne sankcje. "Był pomysł, żeby ustawić puszkę, do której wrzucano by złotówkę za każde brzydkie słowo, ale jak dotąd puszki nie ma, a ludzie sami z siebie ograniczyli przeklinanie – zapewnia Koziński.

TVN, z którego wyciekło podobne nagranie, na którym Kamil Durczok w niecenzuralny sposób sztorcuje swojego współpracownika, nie zamierza jednak brać przykładu z lokalnej stacji. "Nie wszystkie wzorce trzeba naśladować, szczególnie jeśli wiadomo z góry, że są nieskuteczne" - mówi Karol Smoląg, rzecznik prasowy TVN.