Wizyta TVN kosztowała szpitale 2 mln zł
Prowokacja dziennikarska miała pokazać jak warszawskie szpitale są przygotowane na świńską grypę. Chorego z trzech placówek odsyłano z kwitkiem. Nigdzie nie obejrzał go lekarz, raz dziennikarz dostał maseczkę. Szpitale TVN 24 wybrał losowo. Kary NFZ dobrał starannie. Szpitale mają zapłacić 1 mln zł, 500 tys. zł i 400 tys. zł.
- Dramat w NFZ. Fundusz nie ma pieniędzy
- Szpitale walczą w sądach o pieniądze z NFZ
- Koklusz groźniejszy od świńskiej grypy?
- Osiem nowych przypadków świńskiej grypy
- Łódź zalana świńską grypą z Hiszpanii
- Król uratował Cyganów przed świńską grypą
- Świat szczepi się przeciwko grypie
- Przyjeżdżają do nas, leczyć się za darmo
- Lekarze: Cofnąć karę po prowokacji TVN
- Rehabilitanci połamali dziecku nogi
- Padł kolejny bastion szpitalnych ochraniaczy
- Już 100 chorych na świńską grypę w Polsce
- MSZ ostrzega ludzi z gorączką
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W szpitalnych rejestracjach dziennikarz TVN 24 wyjaśniał, że ma katar i kaszel. "Wracałem autobusem z Hiszpanii, wśród pasażerów były osoby u których już potwierdzono obecność wirusa. Około 15 z nich przebywa w szpitalu w Łodzi" - tłumaczył.
W Samodzielnym Szpitalu Klinicznym im. Witolda Orłowskiego rejestratorka odesłała go do szpitala zakaźnego przy ulicy Wolskiej. Poradziła autobus albo taksówkę.
W pobliskim szpitalu Czerniakowskim sytuacja się powtórzyła. W szpitalu MSWiA przy ulicy Wołoskiej dziennikarz dostał na drogę maseczką higieniczną. Pielęgniarka dała ją, kiedy usłyszała, że chory wybiera się tam autobusem.
Inny "prezent" dziennikarz dostał od rejestratorki długopis. "Po konsultacji z lekarzem powiedziała: niech pan zatrzyma ten długopis, bo ja nie chcę już mieć z nim styczności, może być zakażony. Taki żart, ale tragiczny dla osoby, która może być zarażona" - relacjonował.
Ale taki obrót sytuacji w szpitalach nie pozostał bez konsekwencji. Za odesłanie pacjenta NFZ nałożył poważne pieniężne kary. Ponad 1 mln zł dla szpitala MSWiA, 500 tys. zł dla Szpitala im. Orłowskiego i 400 tys. dla Czerniakowskiego. Konsekwencje poniosą także ich dyrektorzy.
"Sprawdzam, czy popełniono błędy. Rejestratorka poszła po lekarza. Kiedy wróciła do pacjenta, już go nie było" - mówi "Gazecie Wyborczej" Leszek Wójtowicz, dyrektor szpitala Czerniakowskiego. Broni się, że tego dnia w szpitalu były dwa ostre dyżury. Lekarze mieli dużo pracy. Zapowiedział, że od kary będzie się odwoływał.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!