Ubysz nie był warszawiakiem z pochodzenia. Urodził się 28 stycznia 1915 w Łodzi. Kształcił się w Wilnie. Był absolwentem prawa i nauk społecznych na Uniwersytecie Stefana Batorego. W mieście tym rozpoczął także pracę w radiu (od 1938 był spikerem w tamtejszej rozgłośni Polskiego Radia).

Po wybuchu wojny brał udział w wojnie obronnej, walczył jako ochotnik podczas oblężenia stolicy. Po kapitulacji przebywał w Krakowie, gdzie zaangażował się w działalność konspiracyjną. Jednak wkrótce (1940 rok), zagrożony dekonspiracją musiał stamtąd uciekać. Przeniósł się do Warszawy, gdzie wstąpił do podziemnej Armii Krajowej. Był jedną z osób współtworzących Błyskawicę, której został spikerem.

W archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego przechowywany jest zbiór kilkuset rękopisów jego utworów, w zdecydowanej większości nigdy dotychczas niepublikowanych. Spora część z nich jest poświęcona Warszawie oraz Powstaniu. Pisał je już od początku wojny, pod wpływem chwili. Opisywał w nich swoje nastroje oraz wydarzenia, których był świadkiem. Jego okupacyjne doświadczenia, przede wszystkim ciągła ucieczka i konspiracja, sprawiły, iż utwory Ubysza są mroczne, pesymistyczne. Ale takie przecież były tamte czasy. Prezentujemy dzisiaj kilka z nich.

Mieczysław Ubysz zmarł w 1970 r. Jest pochowany na Powązkach.

"Warszawo" (fragment")

(...) Zaprawdę, nie jesteś stolicą Warszawo,

Jako inne, rozbłysłe neonów purpurą...

Krzyczałaś, rodząc Honor obłędnie i krwawo,

Kazałaś drżeć febrycznie i w dół lecieć murom,

A dzisiaj nad dziecięciem, poczętym w płomieniach

Stoisz – ściskając pięści, jak Niobe milczenia.

Idę ulicą Twoją i widzę Twe rany:

Ziejące martwą pustką czarno-krwawe zgliszcze,

Mur, nad głową schylony w ukłonie pijanym,

I zda się, że strop pęka w jadowitym świście

I że znowu, jak kiedyś, krzyczą wszystkie bramy

Przez rozwarte gardziele:

Nie damy, nie damy... (...)

Manifest

Skrwawiony mur podnieśmy

Nad głowy całego świata,

Niech rośnie Stolica Ducha

I nad zgarbione grzbiety

Jak Wiecznej Wolności Biuletyn

Gromem wybucha!

Wam, chleba przeżuwaczom,

Co dnie niżecie na niewoli sznurze,

Bez Jutra, w śmiertelnej trwodze,

Dniem jednym życie zagrodzę:

Warszawa wydała manifest

do wszystkich narodów świata!!!

Podnieśmy nad głowy milionów

Skrwawione mury i zgliszcza,

I tym, co jeszcze wątpią,

I tym, co już sił nie starczy,

Niech werbel bojowy zawarczy,

Niech Dzień w ich serca jak wystrzał

Uderzy!

– Powietrza! Więcej powietrza!

Precz z kęsem, gdy dnie zatrute! –

Podnieście dłonie okute

I bijcie w trumien wieka,

Niech zmartwychwstanie w płomieniach

Godność wolnego człowieka

Stare miasto (fragmenty)

Szli, szli, szli, zgarbieni, zbłoceni, we krwi,

Przez wieczór bez końca, wśród nocy bez końca,

Sunęła, sunęła gromada milcząca,

O mury, o asfalt trącały kikuty,

Gubiły rytm buty, gubiły rytm buty.

Szli, szli, szli...

A w twarze zczerniałe z zajadłym chichotem,

Noc pluła żelazem, gruzami i błotem,

I szli tak od gruzów do gruzów kamienic

Cieniami olbrzymów w wichurze płomieni,

Nie rzędem, kolumną –

Gromadą bezłudną

Szli, którzy zostali, szli, którzy tu padną,

Z junactwem bolesnym jak hardym wyzwaniem

Od śmierci do śmierci – lecz ramię o ramię.

Szli w naszym milczeniu jak w święcie żałoby.

Noc biała otwarła pod nimi się grobem.

Szli z szańca, co ostał się jeno w legendzie –

Co będzie, to będzie, co będzie, to będzie!

But grzęźnie w asfalcie zoranym pociskiem,

I jedno nam niebo, w płomieniach, jest bliskie!

I jedne nam dymy, pożarne, pożarne,

I jedna nam wolność, wśród ciszy cmentarnej...

(...)

A tam nie zostało nic oprócz rumowisk...

Odeszli z stanowisk. Odchodzą z stanowisk!!!

Strop zgięty w płomieniach i w groźbie i w krzykach

But w krwawym pochodzie utyka, utyka.

Ostatni komunikat

Nadajemy komunikat z Warszawy

Nadzwyczajny komunikat z Warszawy

Stacja Armii Krajowej melduje:

Bój skończony i... nic, trupów ślady...

Wieść niesiemy do wszystkich narodów,

Konferencyj, przyjaciół i braci

Lud stolicy za wolność zapłacił

Swoim życiem.

Rozgłoście! Ponieście! Wolni! Wolni!

Już pełza po mieście

Trupi odór od szańców do szańców,

Milion legło wśród gruzów Powstańców.

Milion legło.

Spytajcie barykad, murów, piwnic i prochu ulicy.

Niech wam powie i niech wam zakrzyczy

Jak ten milion Obrońców Wolności

Ginął

Stacja Armii Krajowej w Warszawie

Raz ostatni pozdrawia żołniersko

Wszystkich Braci walczących na świecie

O zwycięstwo. O... wasze zwycięstwo.

Wolnej Francji, Rumunii, Bałkanom

Naszym Braciom w zdobytym Berlinie.

Ślemy salut.

W płomieniach nasz salut!!!

I nasz salut jak wolność tragiczny

Nad milczeniem urasta ulicy.

Jak śmierć blady.

Milion legło. I nad tym milionem

Chorałami jak dotąd zapłaczcie,

I zarzućcie na martwe nam głowy,

Z srebrnych ptaków

Przybyłych... dzień później

Kiru wstęgę i płacz laurowy.

Meldujemy: wiadomość ostatnia.

Armia bratnia jest o krok, jest blisko,

Na przedpolach Warszawy i zgliszczach.

Nim ostatni o wolność padł wystrzał –

Hełm widziano –

...Rosyjski hełm błyskał...

Audycję kończymy. Zwycięstwo.

Sztandar w wichrze nade mną łopoce.

Wielkość rośnie ogromna jak wieża.

...Były zrzuty. Dwa zrzuty tej nocy,

Lecz nie stało żadnego żołnierza...

Stacja Armii Krajowej melduje,

Że nadała swój program ostatni

Błyskawica. Warszawa! Zwycięstwo!

Surmy! Bratnie Fanfary!!!

Przekleństwo.