Tablicę odsłonięto podczas uroczystych uroczystości w przeddzień rocznicy Powstania Warszawskiego. Była poświęcona 17 powstańcom. Tuż po walkach w Warszawie wywieziono ich na roboty do Niemiec. Zginęli w czasie alianckiego nalotu na Hamburg - Niemcy nie wpuścili ich do schronu.

Tablica przetrwała na grobie kilkadziesiąt minut. Potem zniknęła. Kto za to odpowiada? "Nasz Dziennik" nie ma wątpliwości, że jej zniknęcie ma związek z niechęcią zwykłych Niemców. Kilkoro z nich dziennikarz spotkał przed grobem powstańców tuż po uroczystościach.

Większość była oburzona tablicą. Były żołnierz Wehrmachtu dowodził, że II wojna światowa wybuchła przede wszystkim przez Polaków, którzy mordowali Niemców i rozpętali "kampanię nienawiści". Tymczasem w tym samym czasie setki tysięcy Polaków przebywało na terenie Niemiec i nikt im nie robił krzywdy.

>>>"Powstańców podziwiali nawet ich wrogowie"

Niemcom też nigdy nie chodziło o eksterminację innych narodów. "To jest polityczna propaganda" - powiedział "Naszemu Dziennikowi". Jego zdaniem, prawdziwym winowajcą tragicznych skutków drugiej wojny światowej jest tylko Moskwa i panujący tam bolszewizm. Podkreślił przy tym, że liczba polskich ofiar wojny z Niemcami jest zawyżana.

"Nasz Dziennik" twierdzi, że przez takie głosy tablica zniknęła. Albo groby zbeszczeszczono, albo zdjęła ją administracja cmentarza. Ale nawet w tym drugim przypadku, zrobiła to pod naciskiem opinii publicznej.

Tymczasem prawda okazała się bardziej prozaiczna i mniej "medialna". Jak informuje Konsulat Generalny RP w Hamburgu, tablicę zdjęto do ocynkowania. Tak zostanie zabezpieczona przed wpływem pogody. Na grób powstańców wróci za około dwa tygodnie.