Sukces i upadek amerykańskiej rodziny
Komputerowiec Jon i pielęgniarka Kate zaistnieli w świadomości mediów po raz pierwszy na początku 2004 roku, gdy Kate ważyła około stu kilo, a jej brzuch przypominał gigantyczne jajo. Gosselinowie, już wtedy rodzice 4-letnich bliźniaków, dzięki in vitro spodziewali się kolejnych trzech dziewczynek i trzech chłopców. Po ich urodzeniu podupadający wtedy kanał TLC zaproponował im program.
- 12-latka zmarła po trzech dniach porodu
- Matki rekordzistki
- W Berlinie urodziły się sześcioraczki
- Porsche walczy z producentem butów
- Kelly Osbourne nie pije. Z miłości
- Matka trojaczków urodziła czworaczki
- Pięcioraczki urodziły się w Poznaniu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dyskusja o upadku amerykańskiej rodziny przybrała w ostatnim czasie realne kształty Jona i Kate Gosselinów, obecnie najpopularniejszej rodziny w USA. Ich ostatni - tym razem porozwodowy - dwutygodniowy tour po telewizjach śniadaniowych, popularnych talk-show (z programem Larry’ego Kinga w CNN na czele) i okładkach gazet śledziło nie tylko 10 milionów wiernych widzów ich reality show, ale też wszyscy, którzy choć trochę trzymają rękę na pulsie Ameryki. A puls Ameryki bije w tych dniach w rodzinnym miasteczku Gosselinów w Pensylwanii i w siedzibie stacji kablowej TLC, która ma zadecydować, czy program będzie kontynuowany mimo rozwodu pary. Bo odkąd gruchnęła informacja, że Jon ma kochankę, medialna wizja szczęśliwej rodziny z ósemką dzieci runęła jak domek z kart.
Komputerowiec Jon i pielęgniarka Kate zaistnieli w świadomości mediów po raz pierwszy na początku 2004 roku, gdy Kate ważyła około stu kilo, a jej brzuch przypominał gigantyczne jajo. Gosselinowie, już wtedy rodzice 4-letnich bliźniaków, dzięki in vitro spodziewali się kolejnych trzech dziewczynek i trzech chłopców. Po ich urodzeniu podupadający wtedy kanał TLC należący do sieci Discovery (od niedawna "Rodzinę 2+8" możemy śledzić na polskim Discovery Travel & Living) zaproponował im program. "Przeciętna amerykańska rodzinka, w której z dnia na dzień pojawiła się szóstka dzieciaków to idealny pomysł na reality show o cieniach i blaskach rodzicielstwa" - mówi DZIENNIKOWI profesor Robert Thompson, dyrektor Centrum Badań nad Telewizją i Kulturą Popularną przy Uniwersytecie w Syracuse.
W domu Gosselinów rozmieszczono sieć kamer, a w piwnicy zaaranżowano studio do udzielania wywiadów. Dwa razy w tygodniu płynęły w eter wieści o wspólnych zabawach, jedzeniu, kupkach, wyjściach na zakupy czy do parku, kolkach i ząbkowaniu.
Maszynka do robienia pieniędzy
Według Thompsona "słodki reality show", gdy widzowie mogli skupiać się na zachwycie nad gromadką uroczych maluchów, ich nieporadnością i urodą to pierwszy etap kariery najbardziej medialnej rodziny USA. "Widzów w tym i podobnych reality show fascynuje, że z dnia na dzień, będąc nikim, można stać się gwiazdą. Z drugiej strony do systematycznego śledzenia mało pasjonującego życia takich osób najbardziej przyciąga przekonanie, że jest ktoś, kto ma większe problemy i często sobie z nimi nie radzi. To klasyczne myślenie <oni może i są celebrytami, ale ja mam lepiej od nich>" - mówi DZIENNIKOWI Michael Burgi, redaktor naczelny amerykańskiego tygodnika "MediaWeek".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!