Pomyłki Trumpa powiększą konsternację w Reykjaviku

Dziennik "Financial Times" uważa, że omyłkowe odniesienia do Islandii w przemówieniu Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym (WEF) w Davos dodatkowo powiększą wywołaną tym żartem konsternację w Reykjaviku.

Reklama

Wyznaczony przez Trumpa na ambasadora USA w stolicy Islandii Billy Long zażartował w ubiegłym tygodniu w czasie prywatnego spotkania w Kongresie, że wyspa stanie się 52. stanem USA, a on sam zostanie jej gubernatorem.

Ambasador USA nie jest mile widziany na Islandii

Ministerstwo spraw zagranicznych Islandii przekazało portalowi "Politico", że skontaktowało się z ambasadą USA, by "zweryfikować prawdziwość tych rzekomych komentarzy". Na Islandii petycję o nieudzielanie Longowi akredytacji podpisało ponad 3,2 tys. osób - podał dziennik "Guardian".

To oczywiście nie jest szczególnie zabawny żart w kontekście dyskusji, jakie trwają obecnie w sprawie Grenlandii, a tak naprawdę to jest dość poważny komentarz - powiedział w ubiegłym tygodniu miejscowym mediom islandzki poseł Sigmar Gudmundsson.

Long przeprosił za swoje słowa

Sam Long przeprosił za swoją wypowiedź, podkreślając przy tym, że nie należy jej traktować poważnie. Wyjaśnił, że odpowiedział w ten sposób na żart, że wysłannik Trumpa na Grenlandię Jeff Landry miałby zostać jej gubernatorem.

Trump nasilił w ostatnich tygodniach działania mające na celu przejęcie kontroli nad Grenlandią, która jest autonomicznym terytorium Danii. Wcześniej wielokrotnie mówił, że Kanada powinna się stać 51. stanem USA.