Zimą sól pomaga uniknąć poślizgów i wypadków, ale gdy śnieg topnieje, ona nie znika. Sól używana do odladzania ulic i chodników trafia do rzek oraz jezior, a najnowsze badania pokazują, że jej wpływ na środowisko może być znacznie poważniejszy, niż dotąd zakładano. Naukowcy mówią wprost o realnym zagrożeniu.
Nowe badania: zasolenie wód uderza w fundament ekosystemów
Analizy przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i opublikowane w czasopiśmie Oikos wykazały, że wzrost zasolenia wód słodkich silnie oddziałuje na organizmy żywe. Choć badania dotyczyły Ameryki Północnej, eksperci podkreślają, że mechanizm jest uniwersalny i może występować także w Europie, w tym w Polsce.
Naukowcy przyjrzeli się ślimakom wodnym — niepozornym organizmom, które pełnią kluczową rolę w ekosystemach. Kontrolują rozwój glonów, uczestniczą w obiegu składników odżywczych i stanowią pokarm dla ryb oraz ptaków. Okazało się, że już sama sól jest dla nich szkodliwa, ale w połączeniu z innymi czynnikami jej działanie staje się znacznie silniejsze. Przy najwyższym poziomie zasolenia śmiertelność ślimaków była o blisko 60 proc. wyższa niż w sytuacji, gdy działała na nie wyłącznie sól.
Stres biologiczny zabija szybciej niż sama sól
Organizmy słodkowodne przez tysiące lat funkcjonowały w środowisku o bardzo niskim zasoleniu. Gwałtowny wzrost ilości soli w wodzie zaburza ich procesy życiowe i wywołuje silny stres biologiczny.
Gdy ślimaki wyczuwają drapieżniki, ograniczają ruch i pobieranie pokarmu, by zmniejszyć ryzyko ataku. Jednocześnie coraz bardziej słona woda zmusza je do zużywania większej ilości energii na utrzymanie równowagi organizmu. W efekcie dwa czynniki działające jednocześnie — stres oraz zasolenie — prowadzą do szybkiego osłabienia. Zwierzęta tracą siły i giną znacznie częściej niż w naturalnych warunkach.
Badacze podkreślają, że takich efektów nie widać w prostych testach laboratoryjnych. Dopiero badania prowadzone w warunkach zbliżonych do naturalnych pokazują pełną skalę problemu.
Tania metoda, drogie konsekwencje
Sól drogowa wciąż pozostaje jednym z najtańszych i najskuteczniejszych sposobów walki z oblodzeniem. Problem w tym, że znaczna część soli wraz z roztopami trafia do rzek, jezior i zbiorników retencyjnych. W dłuższej perspektywie wpływa to nie tylko na organizmy wodne, lecz także na jakość wody pitnej i stan infrastruktury. Zasolenie przyspiesza korozję mostów, nawierzchni oraz pojazdów.
Eksperci wskazują, że ograniczenie zużycia soli nawet o 50 proc. jest możliwe bez pogorszenia bezpieczeństwa na drogach. Wymaga to jednak lepszego planowania, nowoczesnego sprzętu i precyzyjnego dozowania środków.
Co mogą zrobić samorządy? Istnieją alternatywy
Zdaniem naukowców kluczowe są działania organizacyjne: wcześniejsze zabezpieczanie nawierzchni przed opadami, dokładna kalibracja solarek oraz dostosowanie ilości soli do rzeczywistych warunków pogodowych. Coraz częściej testowane są także alternatywne środki odladzające i mieszanki o mniejszym wpływie na środowisko.
Choć ich zakup bywa droższy, w dłuższej perspektywie mogą przynieść oszczędności — ograniczając koszty napraw infrastruktury i działań naprawczych w środowisku. Badacze podkreślają również potrzebę aktualizacji norm dotyczących zimowego utrzymania dróg. Przy niepełnej wiedzy o długofalowych skutkach ekologicznych bezpieczniej jest stosować zasadę ostrożności.