Plotki o kontrolach w domach uczniów. MEN zabiera głos

W sieci pojawiły się doniesienia o rzekomych kontrolach w domach uczniów i ocenianiu kompetencji wychowawczych rodziców. Sprawa wywołała duże emocje, dlatego do sprawy odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort jednoznacznie zaprzecza krążącym informacjom i tłumaczy, czym w rzeczywistości jest tzw. ocena funkcjonalna ucznia.

Reklama

MEN: Informacje o rzekomych kontrolach są nieprawdziwe

"Informacje o rzekomych kontrolach w domach uczniów czy ocenianiu kompetencji wychowawczych rodziców są nieprawdziwe" — zapewniła w rozmowie z PAP rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca. Jej wypowiedź jest odpowiedzią na publikacje i komentarze, które sugerowały możliwość ingerencji szkoły w życie prywatne rodzin.

Resort podkreśla, że ocena funkcjonalna nie oznacza wizyt domowych ani tworzenia profili rodzin. Nie jest też nowym systemem oceniania uczniów ani dodatkowym obowiązkiem dla nauczycieli.

Czym naprawdę jest ocena funkcjonalna?

Jak wyjaśnia MEN, ocena funkcjonalna ma wspierać proces dydaktyczny i wychowawczy poprzez lepsze rozpoznanie potrzeb ucznia. Nie skupia się na stopniach, lecz na codziennym funkcjonowaniu dziecka w szkole — relacjach z rówieśnikami, zachowaniu czy trudnościach edukacyjnych.

"W praktyce jest to nazwanie i uporządkowanie działań, które nauczyciele wykonują od lat - obserwowania funkcjonowania ucznia w szkole, jego relacji rówieśniczych, zachowania czy trudności edukacyjnych. Dotychczas odbywało się to w mniej ustandaryzowanej formie, często w postaci notatek i rozmów zespołów nauczycielskich" — podkreśliła rzeczniczka.

Reklama

Czy szkoła będzie zbierać wrażliwe dane?

W przestrzeni publicznej pojawiły się obawy, że system może gromadzić szczegółowe informacje o sytuacji rodzinnej, relacjach czy warunkach życia dziecka. MEN zaprzecza tym twierdzeniom.

Kwestionariusze mogą uwzględniać jedynie informacje mające realny wpływ na funkcjonowanie ucznia w szkole, np. długotrwałą nieobecność rodzica lub trudną sytuację losową. Nie obejmują diagnozowania rodziny, ingerencji w życie prywatne ani pytań o poglądy czy światopogląd.

Dobrowolne narzędzie, nie nowy obowiązek

Resort edukacji podkreśla, że korzystanie z narzędzi oceny funkcjonalnej jest dobrowolne. Nauczyciel lub zespół nauczycieli może z nich skorzystać wtedy, gdy uzna, że pomoże to uporządkować obserwacje i przygotować opinię, np. dla poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Skąd wzięła się data 1 kwietnia?

W wielu publikacjach pojawiła się informacja, że ocena funkcjonalna ma obowiązywać od 1 kwietnia. MEN wyjaśnia, że to nieporozumienie, ponieważ data ta dotyczy zmian w obszarze orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego, a nie wprowadzania nowych przepisów dotyczących oceny funkcjonalnej.

Więcej porządku, mniej biurokracji

Resort informuje, że nowe narzędzia nie wprowadzają rewolucji, lecz porządkują praktyki stosowane w szkołach od lat. Ich celem jest lepsze wsparcie uczniów, a nie kontrola rodzin. Wbrew krążącym plotkom nie ma mowy o wizytach domowych, ocenianiu rodziców ani tworzeniu systemu inwigilacji. Ocena funkcjonalna ma być jedynie narzędziem pomocniczym — używanym wtedy, gdy może realnie pomóc dziecku w nauce i rozwoju.