Trudno o równie koszmarny splot dziejów. Prezydent demokratycznej Polski ginie w 70. rocznicę katyńskiego mordu. Katastrofa bez precedensu. Trudno dziś zdobyć się na chłodną analizę politycznych konsekwencji - pisze Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "Dziennika Gazety Prawnej".
Wstrząs, jakim jest śmierć najważniejszej osoby w państwie, wicemarszałka, posłów, generałów, szefów ważnych instytucji państwa, biskupów, długo przyjdzie nam układać sobie w głowie. Tragedii, jaka spadła na najbliższych osób w prezydenckiej delegacji nie da się opisać. Ze wszystkimi łączymy się w bólu.
Jak wszyscy nie możemy oderwać się od historycznych refleksji tego przeklętego miejsca. Długą jednak drogę przeszliśmy od tamtego tragicznego ranka, kiedy wymordowano tysiące polskich oficerów.
I nawet jeżeli brak nam słów otuchy, to możemy podziękować Panu prezydentowi i ludziom z jego najbliższego otoczenia, że zostawiają kraj wolny, demokratyczny i w pełni stabilny. To też ich wielka zasługa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane