Stenogram na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie chaotycznego. Trzeba się bardzo dokładnie w niego wczytać, by wyłowić sens rzucanych krótko komend, pozycji, wysokości i urwanych zdań.

Stenogram opublikowany przez rząd jest w dwóch językach - po rosyjsku i po polsku. W kolumnie po lewej stronie znajduje się transkrypcja rosyjska, po prawej - polska. Godziny są podane według czasu moskiewskiego, a my - opisując stenogram - używamy lokalnego czasu warszawskiego.

Z rozmów w kokpicie wynika, że już 40 minut przed planowanym lądowaniem w Smoleńsku załoga doskonale zdawała sobie sprawę, że warunki na lotnisku będą skrajnie trudne.

O godzinie 8:04 w kabinie pilotów padły słowa: "To będzie... makabra będzie. Nic nie będzie widać". Siedem minut później drugi pilot Robert Grzywna mówi: "Nie, no ziemię widać... Coś tam widać... Może nie będzie tragedii".





Reklama

Piloci rozważali opcję, że nie wylądują w Smoleńsku. O godzinie 8:17 kapitan Tu-154 Arkadiusz Protasiuk rozmawiał ze stewardessą i jeszcze jedną, niezidentyfikowaną osobą."Nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy" - powiedział pilot. "A jeśli nie wylądujemy, to co?" - zapytał nieokreślony rozmówca. Protasiuk odparł: "To odejdziemy".

czytaj dalej zapis ostatnich chwil tupolewa



O godzinie 8:26 dowódca informuje: "Panie dyrektorze, wyszła mgła. W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie".

Dyrektorem, do którego zwracał się Arkadiusz Protasiuk, był szef protokołu dyplomatycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Mariusz Kazana. Na uwagi pilota odpowiedział: "No to mamy problem".

Mijają cztery minuty, jest 8:30, na rejestratorze znowu pojawia się głos dyrektora Kazany. "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić" - mówi załodze. O godzinie 8.35 stewardessa informuje kapitana tupolewa: "Dowódco, pokład gotowy do lądowania".

Dokładnie o 8:40 po raz pierwszy uruchamia się system TAWS, ostrzegający przed zbliżającą się ziemią. Sygnał "TERRAIN AHEAD". Pół minuty później TAWS znowu wyje. I od tego momentu w zasadzie już nie milknie - aż do uderzenia maszyny w ziemię.

O godzinie 8:41, czyli na kilka sekund przed katastrofą, słychać uderzenie tupolewa w drzewo. Zaraz potem dramatyczny krzyk drugiego pilota: "Kurwa mać!". W tle cały czas słychać TAWS. "PULL UP, PULL UP".

Ostatnie słowa w stenogramie zapisów z czarnych skrzynek tupolewa należą do niezidentyfikowanej osoby, która krzyczy: "Kurwaaaa....".