Jak zaznaczył, powstanie muzeum II wojny światowej w historycznej willi "Palace” - dawnym posterunku gestapo w Zakopanem, jest finansowane ze środków Unii Europejskiej, dlatego inwestycja ma być ukończona w przyszłym roku.
– powiedział PAP Murzyn i zaznaczył, że wszystkie prace są wykonywane z niezwykłą starannością, aby zachować substancję historyczną.
Plany Muzeum Tatrzańskiego również nieco zmieniły wydarzenia na Ukrainie.
– wyjaśnił Murzyn.
Budynek jest zabytkiem, ale w momencie, kiedy Muzeum Tatrzańskie dostało zadanie utworzenia nowej placówki, wszystkie ściany wewnętrzne oraz sufity były przykryte płytami kartonowo gipsowymi, a fasada była ocieplona styropianem. Obecnie te warstwy są zdejmowane, łącznie z ociepleniem fasady, aby przywrócić budynkowi historyczny wygląd. Elewacja zostanie przywrócona do wyglądu z lat 30. XX wieku wraz z pozostawieniem historycznych dobudów nad tarasami. Trudniej jest z wnętrzami, których pierwotny podział ścian został znacznie zniekształcony, ponieważ na przestrzeni lat budynek zmieniał wielokrotnie swoje funkcje, a kolejni właściciele budynku niejednokrotnie niszczyli zabytek. Po wojnie zatarto wiele śladów tego, co działo się w Katowni Podhala, ponieważ budynek przejęły służby radzieckie, później służył jako Podhalański Dom Społeczny, sanatorium, żłobek, szkoła i pensjonat.
Nad pracami budowlanymi nadzór sprawuje grupa konserwatorów zabytków, którzy dbają o to, aby każdy historyczny szczegół został właściwie zabezpieczony.
Podczas prac rozbiórkowych w ostatnim czasie odkryto dwie historyczne, znacząco zniszczone kwatery okienne, które w czasie przeróbek ścian w całości zamurowano. Dzięki temu odkryciu w budynku zostanie założona stolarka okienna wykonana właśnie na wzór tych odnalezionych okien. Badacze zidentyfikowali także tak zwany „salonik Weißmanna” – komendanta gestapo, w którym według wspomnień byłych więźniów, odbywały spotkania oprawców, podczas których pijani Niemcy strzelali do obrazów na ścianach.
Historyczny budynek jest pieczołowicie odtwarzany dzięki m.in. zachowanym rysunkom technicznym i szkicom z czasów budowy w roku 1930. Ważne informacje o budynku z czasów wojny przekazali sami więźniowie, którzy byli tam torturowani przez niemieckich oprawców. Jak wyjaśnił wicedyrektor Murzyn, po wojnie do procesu niemieckich komendantów zakopiańskiego gestapo, Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce gromadziła dowody, w tym wywiady z byłymi więźniami. Te materiały zachowane w Instytucie Pamięci Narodowej stanowią ważną wskazówkę dla twórców przyszłego muzeum.
– wyjaśnił Murzyn.
Aby sprostać współczesnym wymogom budowlanym i przepisom dostępności, w willi Palace musi powstać nowa klatka schodowa oraz szyb windy. Jednocześnie zostaną zachowane oryginalne, historyczne schody.
Na fasadę budynku powróci także odtworzony historyczny napis Palace, który został zdjęty w czasie okupacji. Napis charakterystyczną czcionką zaprojektowany w latach 30. został odtworzony na podstawie starej fotografii budynku.
Muzeum Tatrzańskie wciąż poszukuje pamiątek przeszłości, artefaktów związanych z II wojną światową na Podhalu.
– zaapelował Murzyn.
Wkrótce rozpoczną się prace nad projektowaniem aranżacji samych wystaw. Scenariusz ekspozycji jest w trakcie opracowania.
- zakończył wicedyrektor Muzeum Tatrzańskiego.
Zakopane kupiło willę Palace
W grudniu 2017 roku miasto Zakopane za 11,5 mln zł zakupiło historyczną willę Palace przy ul. Chałubińskiego: 2 mln 875 tys. stanowiły środki gminy, a 8 mln 625 tys. zł dofinansowanie ze środków budżetu państwa. Nieruchomość została przekazana Muzeum Tatrzańskiemu - w jednej czwartej była to darowizna Miasta Zakopane, a resztę stanowił zakup na rzecz Muzeum ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Szacuje się, że przez cele zakopiańskiej placówki gestapo mogło przejść około 2 tys. osób. Wielu z nich zostało tu zamordowanych, wielu też prosto z Palace trafiło do obozów koncentracyjnych: Auschwitz, Buchenwald, Ravensbrück czy Sachsenchausen. Niemcy stosowali wobec więźniów Katowni Podhala wymyślne tortury.
Wśród więźniów "Palace" byli m.in. Franciszek Gajowniczek, za którego życie w Auschwitz oddał św. Maksymilian Kolbe oraz Kurierzy Tatrzańscy - Stanisław Marusarz, Helena Marusarzówna, Bronisław Czech, dr Wincenty Galica, Marian Polaczyk i Władysław Szepelak.
Proces komendantów zakopiańskiego gestapo, czyli Roberta Weißmanna i Richarda Arno Sehmischa odbył się dopiero w 1965 r. w Niemczech, ale za swoje zbrodnie otrzymali skandaliczne niskie wyroki - 7 i 4,5 roku więzienia. Obaj dożyli późnej starości otrzymując wojskowe emerytury.
autor: Szymon Bafia