Dwa dni przed upadkiem Paryża pisarz Andrzej Bobkowski miał problem. Walczył z samym sobą: opuścić miasto czy w nim pozostać. Z jednej strony był rozkaz władz polecający, aby mężczyźni w wieku poborowym ruszyli do punktów koncentracji nowych oddziałów, z drugiej – niechęć do ryzykowania, a może i poczucie bezsensu tej decyzji wobec tempa niemieckich postępów. "Ale po chwili zastanowiłem się. Zostać w Paryżu to właściwie dezercja. Może jeszcze nie wszystko stracone” – pisał w dzienniku. W końcu się zdecydował. "Byłem już spokojny, jak po zażyciu jakiegoś ohydnego lekarstwa. Przyszedłem do domu, wchodziłem na szóste piętro powoli, otworzyłem drzwi, pocałowałem Basię i powiedziałem jej, że musimy się rozstać”. Jeszcze tego samego dnia wsiadł na ciężarówkę i wyjechał razem z przyjacielem.
Ich wyprawa szybko zamieniła się w coś, co przypominało raczej wakacyjną podróż. Nie minął tydzień, a Francja upadła. Oni jednak szli dalej. 28 lipca „słońce, oślepiające słońce, w dole wije się Garonna.
Historyk, pisarz, publicysta i muzealnik, na co dzień zajmuje się historią Polski w pierwszej połowie XX wieku, polskimi powstaniami, wpływem wojny na ludzką psychikę oraz pamięcią historyczną. Autor kilku książek, m.in. „Pracy w dywersji” (Gdańsk 2016), „Motyla” (Kraków 2021), „Wojny w kanałach” (Kraków 2019, 2024) oraz „Barykad ‘44” (Kraków 2024). Laureat Nagrody Historycznej Polityki 2017 za najlepszy debiut. Kurator i współtwórca wystaw muzealnych prezentowanych w Polsce i na świecie.