Bilet wstępu na salę rozpraw Nr.I. dla p. Stefana Puzaka w sprawie karnej Margerity Gorgon z zbr. z §. 134 uk. Lwów, dnia 25 kwietnia 1932 r. - można przeczytać na pożółkłym skrawku tektury przechowywanym w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. 80 lat temu dla osób emocjonujących się najgłośniejszym procesem II Rzeczpospolitej był bezcenny.

Rita Gorgonowa była guwernantką w domu lwowskiego architekta Henryka Zaremby. Opiekowała się jego córką Lusią. 30 grudnia 1931 roku znaleziono Lusię zamordowaną w łóżku, uderzoną tępym narzędziem w głowę. Narzędziem zbrodni prawdopodobnie był dżagan do rozbijania lodu, porzucony przez mordercę przy basenie.

Podejrzenia padły na Ritę Gorgonową, zakochaną w Henryku Zarembie. Owocem tego nieformalnego związku była córka Romana, jednak architekt nie chciał pojąć za żonę prostej guwernantki. Z tego powodu - jak potem argumentował sąd - wzięły się niesnaski i konflikty, które stały się przyczyną zbrodni.

Na kobietę wskazywało szereg poszlak, a najmocniejszym dowodem okazały się ślady krwi znalezione na jej chusteczce i futrze. Badanie grupy krwi dowodziło, że należy ona do zamordowanej Lusi.

Sprawa Gorgonowej ciągnęła się do 1933 roku i cieszyła się ogromnym zainteresowaniem mediów. Na procesie były tłumy, gazety donosiły o każdym szczególe z sali sądowej.

Początkowo guwernantkę skazano na karę śmierci, jednak Sąd Najwyższy uchylił wyrok i w apelacji zamieniono go na osiem lat więzienia. Rita Gorgonowa wyszła przed odsiedzeniem całej kary, 3 września 1939 roku, w wyniku amnestii po wybuchu wojny.

Potem ślad po najsłynniejszej dzieciobójczyni II Rzeczpospolitej urwał się. Niewykluczone, że przeżyła wojnę. Prawdopodobnie do lat 60. prowadziła mały sklepik na Dolnym Śląsku.