- czytamy w broszurze poświęconej publikacji.
Wydawca książki przekonuje, że
Dziennik.pl: Na czym zatem polega wyjątkowość tej książki?
Sławomir Cenckiewicz: Wyjątkowość polega na tym, że jest to pierwsza naukowa, empiryczna książka o Lechu Kaczyńskim. Do tej pory mieliśmy co czynienia z publicystycznymi szkicami, a tu zawarliśmy ogrom pracy kwerendalnej wykonanej w archiwach. I to, jak się widzi w całości, może robić na czytelniku duże wrażenie. Każdy z tych głównych wątków życiorysu przynosi jakieś zaskoczenia i nowe ustalenia...
Co Pana w takim razie zaskoczyło podczas zbierania materiałów do biografii byłego prezydenta?
Przede wszystkim to, że był to człowiek niesamowicie aktywny zawodowo jako naukowiec i aktywny politycznie. Te dwie sfery próbował całe życie godzić. On miał opinię, zwłaszcza w okresie "Solidarności" lat 80-81, takiego "żuczka", który od rana do nocy, a nawet godzin rannych spędzał w siedzibie związku. Cały czas pracował, a do tego prowadził zajęcia, zajęcia także ze studentami zaocznymi, czyli cały weekend. To był tytan pracy. Dla mnie to było w pewien sposób odkrywcze, bo nie miałem świadomości, a mogłem się o tym przekonać studiując różne dokumenty.
Pana zdaniem "Lech Kaczyński. Biografia polityczna" odkłamie wizerunek byłego prezydenta? Może jest jakiś konkretny przykład związany z tą kwestią, na który natrafił Pan podczas pracy nad książką?
Jeśli ktoś będzie chciał racjonalnie pochylić się nad książką, to ona oczywiście odkłamuje wizerunek byłego prezydenta. Przykład? To jest na pewno udział w strajku sierpniowym 80' roku. W 2010 roku zapewne pan słyszał, że Lecha Kaczyńskiego tam nie było, albo był tylko kilka godzin. A ja na ten temat napisałem kilkadziesiąt stron. Dotarłem do znakomitych materiałów, w tym także zdjęciowych, na których on jest uwieczniony i okazuje się, że to była rola bardzo znacząca jeśli chodzi o kształt porozumienia sierpniowego. I to w takich obszarach jak więźniowie polityczni, kierownicza rola partii i legalizacja związków zawodowych. Był doradcą prezydium MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy - dop. red.) w tym czasie, nie wszedł w ramach pewnej intrygi do tzw. komisji ekspertów kierowanych przez Tadeusza Mazowieckiego, ale Lech Kaczyński był na terenie stoczni od 22 sierpnia do 31 sierpnia. Nocował tam i był 24 godziny na dobę. To mówią świadkowie, dokumenty... Dotarłem do wypowiedzi, z których wynika, że Lech Kaczyński był na terenie stoczni zanim przyjechała tam grupa ekspertów Mazowieckiego i miał status niesformalizowanego doradcy.
FRAGMENT KSIĄŻKI "LECH KACZYŃSKI. BIOGRAFIA POLITYCZNA":